Siedem lat mija od zjednoczenia kibiców Cracovii i Wisły oraz Polonii i Legii. Na próbę pogodzenia się fanów lokalnych rywali miała wpływ śmierć Jana Pawła II. Zgoda nie trwała jednak długo…
Po śmierci papieża Polaka w Krakowie na stadionie Cracovii odbyła się msza z udziałem sympatyków gospodarzy obiektu oraz Wisły. Kilka dni później doszło natomiast do marszu zjednoczenia kibiców, który na zawsze miał pogodzić fanów krakowskich drużyn. Niestety, już podczas pierwszego meczu kibice Cracovii i Wisły o zgodzie zapomnieli i nigdy więcej sobie już o niej nie przypomnieli.
„Pojednanie dla papieża”, „Zgoda między klubami” to słowa, które można było usłyszeć w Warszawie podczas podobnego spotkania kibiców Polonii i Legii w 2005 roku. Na ceremonii będącej próbą zjednoczenia sympatyków warszawskich zespołów pojawili się również sami piłkarze. I tak, Polonię reprezentowali m.in. Igor Gołaszewski i Dariusz Dźwigała, Legię Artur Boruc i Tomasz Jarzębowski. Zawodnicy obu ekip związali szaliki Legii oraz Polonii i podobnie jak kibice wznosili okrzyki głoszące o zgodzie, która tak jak w Krakowie szybko się skończyła.
– Nie pamiętam, kto wpadł na pomysł próby pojednania obu ekip, ale od początku wiedziałem, że owa akcja nie miała szans powodzenia. Okoliczność, która poprzedziła to zdarzenie sprawiła, że wówczas chyba nikt nad sensem inicjatywy się nie zastanawiał – w rozmowie z PilkaNozna.pl wspomina zawodnik Arki Gdynia, Tomasz Jarzębowski, który wówczas reprezentował barwy warszawskiej Legii.
– Wzajemna niechęć kibiców Legii i Polonii nie wzięła się znikąd i trwa odkąd sięgam pamięcią. W relacjach obu grup wydarzyło się już tyle, że ani jedni, ani drudzy nie mogliby po prostu o tym zapomnieć – tłumaczy były legionista i dodaje: – Sami piłkarze się od tego odcinają. Gdy grałem w Legii miałem kolegów w Polonii i do dziś nic się nie zmieniło. Szanuje jednak poglądy kibiców.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.