– Już jest wszystko w porządku – mówi Tomasz Kiełbowicz. Ale dla Legii tak nie jest. Rewanżowy mecz półfinału Pucharu Polski z Lechią Gdańsk jest dla legionistów wydarzeniem sezonu. Na wyjeździe wygrali 1:0.
Kiełbowicz jesienią należał do najlepszych piłkarzy warszawian. Jego rzuty wolne i rożne siały postrach w szeregach rywali. Pod jego nieobecność spowodowaną kontuzją Legia wiosną po kornerze zdobyła zaledwie jednego gola – w rewanżowym ćwierćfinale PP z Ruchem. 35-letni obrońca do szerokiego składu wrócił już na ligowy mecz z Lechem w Poznaniu, nie zagrał jednak ani minuty. We wtorek wziął udział w przedpołudniowym sparingu dublerów przeciwko zespołowi Młodej Ekstraklasy. Wygranym 3:1.
– Cel tego meczu był taki, żeby zagrali zawodnicy grający mniej w lidze. Mieliśmy szansę pokazać się trenerowi. O to chodziło. Ja mogłem pokazać, że już wszystko jest w porządku z moim zdrowiem – powiedział Kiełbowicz, który znalazł się w osiemnastce na mecz z Lechią. Kosztem pauzującego za kartki Marcina Komorowskiego. Nie znaleźli się natomiast pomocnicy, strzelcy goli w sparingu – Felix Ogbuke (dwa przytomne trafienia) oraz Sebastian Szałachowski.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.