– Niewykorzystane sytuacje się mszczą. Tak też było dzisiaj – mówił po starciu ze Śląskiem Wrocław szkoleniowiec GKS-u Bełchatów Kamil Kiereś. Jego zdaniem, zwycięstwo wicemistrzów Polski nie było zasłużone.
Bełchatowianie rozegrali przy Oporowskiej dobre spotkanie i stworzyli sobie kilka bardzo dobrych okazji do zdobycia przynajmniej jednego gola. Nie udało się, a w osiągnięciu tego celu nie pomógł nawet rzut karny, którego nie potrafił wykorzystać Grzegorz Baran.
– Mimo osłabień jakie nas spotkały przed tym meczem, przyjechaliśmy tu po trzy punkty. Mieliśmy dobry plan na Śląsk i przebieg spotkania pokazywał, że mogliśmy prowadzić i to prowadzić wysoko. Nie twierdzę, że Śląsk nie miał okazji, to my byliśmy jednak stroną lepszą, a jak głosi przysłowie – niewykorzystane sytuacje się mszczą. Tak też było dzisiaj – wyznał Kiereś.
– Po takim meczu najłatwiej spuścić głowę i się poddać, jednak na pewno jako trener tego nie uczynię. Walczymy dalej, mamy piłkarzy i mamy umiejętności i na pewno się utrzymamy w ekstraklasie. Brakuje nam trochę piłkarskiego szczęścia, bo gramy dobre mecze, ale nie przekłada się to na punkty. Wciąż nie jesteśmy zespołem goniącym, tylko uciekającym – dodał opiekun GKS-u.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.