Niezła gra i fatalne wyniki – tak wygląda sytuacja GKS-u Bełchatów po pierwszych kolejkach polskiej ekstraklasy. I choć w naszych realiach szkoleniowiec powinien drżeć już o posadę, w Bełchatowie jest inaczej.
– Zaczynaliśmy pracę w trudnych warunkach, ale byliśmy pełni optymizmu. Okres przygotowawczy wskazywał na to, że może być naprawdę nieźle. Jest inaczej, mamy za sobą cztery przegrane spotkania. To jest trudny moment idlamnie, idla zespołu. Naprawdę nie jest łatwo wejść do szatni i przekonywać zawodników, że to co im się wpaja na treningach, wreszcie przyniesie efekty. Ale takie jest życie trenera – mówi szkoleniowiec.
Jak na razie nie ma mowy o zmianie na stanowisku trenera. – W tym momencie nie ma to żadnego sensu. Po pierwsze wszyscy widzą, że zespół nie gra źle, chociaż oczywiście brakuje punktów. Po drugie w klubie nie ma pieniędzy na zatrudnienie doświadczonego szkoleniowca. Po trzecie jak najszybciej należałoby się zastanowić nad zakontraktowaniem napastnika, który jest wolnym zawodnikiem, bo głównym problemem drużyny nie jest Kiereś, tylko skuteczność – powiedział „PS” jeden z byłych pracowników GKS. Dodał, że warto rozważyć zatrudnienie Radosława Matusiaka. – Wiemy, w jakich okolicznościach Radek rozstał się z GKS. Na pewno pozostał niesmak, ale przecież obie strony niewiele ryzykują – zaznaczył nasz rozmówca.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.