Niestety, po raz kolejny po naszym meczu ciśnie się na usta słowo „nieskuteczność”. Skoro nie wykorzystuje się okazji do strzelenia gola, to nie wygrywa się meczu – przyznał rozgoryczony trener PGE GKS Bełchatów, Kamil Kiereś po porażce z Lechem 0:1.
– Zawiedliśmy, zwłaszcza pod bramką rywala, który oddał jeden celny strzał i wygrał. To nie jest dla nas dobry moment. Zespół jest załamany. Nie wiem, jak w tej sytuacji zachowa się zarząd klubu. Wierzę jednak w to, że mimo tych porażek ta drużyna się podniesie. Bo ten zespół jest dobrze przygotowany, fizycznie nie odstaje od rywali i nie gra źle. Brakuje jednego, czyli goli – stwierdził Kiereś.
– Nie chcę mi się mówić, że znowu zagraliśmy dobry mecz. W strzałach było 11-6 dla nas, posiadanie piłki: 55-45 procent. Byliśmy równorzędnym rywalem, sprawa wyniku była otwarta, ale zadecydowała nasza nieskuteczność – dodał opiekun bełchatowian.
– Po czterech spotkaniach mamy zero punktów. Szkoda, bo nawet jeden dałby mojemu zespołowi potencjał mentalny na następne mecze. Trzeba usiąść, porozmawiać… Na pewno pewne rozmowy nastąpią i zobaczymy, co się wydarzy. Jedno jest pewne, zespół musi się podnieść, wierzę w to, bo to zespół na środek tabeli – zakończył Kamil Kiereś.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.