W rewanżowym meczu półfinałowym Pucharu Polski z Podbeskidziem Bielsko-Biała urazu kolana nabawił się obrońca Lecha Poznań Marcin Kikut – Ten uraz to dla mnie mój mały dramat, bo niestety nie zagram w ważnej dla mojej drużyny końcówce sezonu, szkoda, bardzo szkoda. Jednak co zrobić – takie życie sportowca – powiedział wysłannikowi agencji ASinfo poznański defensor, gdy późnym popołudniem opuszczał siedzibę mistrzów Polski.
– Mam nadzieję, że chłopaki bez mojej osoby sobie świetnie poradzą, a trener znajdzie za mnie właściwe zastępstwo. Kadrę mamy dość szeroką, a więc nie powinno być z tym raczej problemu. I mimo mojej pechowej, dość niespodziewanej kontuzji, Lech osiągnie stawiane przed nim cele, czyli w chwili obecnej wicemistrzostwo Ekstraklasy oraz oczywiście zdobycie Pucharu Polski. Mocno w to wierzę, i będę oczywiście za moich kolegów trzymał kciuki, wspierając ich, ale już niestety z trybun, z prespektywy kibica.
– Na razie w kwestii mojego urazu trzeba znacznie precyzyjniejszej diagnozy i badań. Mam nadzieję, że nastąpi to jak najszybciej, i jak najszybciej uda się rozpocząć rehabilitacje, by czas przerwy skrócić do absolutnego potrzebnego minimum. Ja o swoim urazie mogę powiedzieć krótko: coś mi w kolanie się zepsuło. Jakieś poważne problemy z jedną z chrząstek w kolanie, czy coś takiego… Cięszko mi to samemu opisać, a nie znam się na medycynie. Wierzę jednak w lekarzy i swoje możliwości, wierzę po prostu, że będzie dobrze! Leczenie w Niemczech jest możliwe, ale to ostateczność. Więcej będę wiedział w kolejnym tygodniu – zdradził Marcin Kikut.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.