Andraż Kirm jest na wiosnę pierwszoplanową postacią w krakowskiej Wiśle. W meczu przeciwko Widzewowi Słoweniec zaliczył bramkę i asystę. Jego postawa przybliża krakowian do upragnionego tytułu, a krakowski pomocnik doskonale zdaje sobie z tego, o co toczy się gra. – Wszyscy w drużynie wiemy, że tylko pierwsze miejsce się liczy – stwierdził w pomeczowym wywiadzie.
Kirm strzelił dla Wisły drugą bramkę w meczu. Jego strzał z rzutu karnego sparował Kaniecki, ale przy dobitce Słoweniec był bezbłędny. To jednak nie on miał być w tym meczu egzekutorem jedenastki. – Do karnego wyznaczony był Patryk – przyznał. Nie ukrywał też, że jego strzał nie był najwyższych lotów. – Strzeliłem nie za dobrze i miałem szczęście, że odbita przez bramkarza piłka poleciała w moim kierunku. Zareagowałem szybko, ale w takich okolicznościach nie było to trudne – dodał pomocnik.
Słoweniec dostrzegł mankamenty w grze swojej i kolegów. Przyznał też, że zwycięstwo nie przyszło Wiśle łatwo. Przyczyn trudności doszukiwał się w psychice graczy. – Mieliśmy świadomość, że zwycięstwo może dać nam przewagę nad Legią i Jagiellonią, dlatego na początku byliśmy zbyt ostrożni – stwierdził. Pomocnik nie miał wątpliwości, jaki moment był w meczu najważniejszy. – Dużo dała nam bramka strzelona przed przerwą. Dzięki niej mogliśmy się rozluźnić i ostatecznie wygrać – ocenił. Kirm komplementował przy tym rywali. – Widzew to dobra, twardo grająca drużyna – powiedział .
Pomocnik Białej Gwiazdy w pomeczowych wywiadach podkreślał znaczenie sobotniego zwycięstwa, ale stwierdził, że na uspokojenie jest dużo za wcześnie. – Do końca zostało jeszcze wiele spotkań. Dlatego trudno mówić, że po zwycięstwie nad Widzewem nie będziemy już odczuwać takiej presji. Przed nami mecz pucharowy i musimy być ciągle skoncentrowani – oświadczył. Słoweniec skomentował też w kilku słowach hasło, jakie pojawiło się w ostatniej kampanii marketingowej Wisły. – Zawodnicy znają hasło kampanii. Wszyscy w drużynie wiemy, że tylko pierwsze miejsce się liczy – zakończył.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.