Do takiej warstwy futbolowej aspirują polskie drużyny. Malmoe pokazało Cracovii jak wiele brakuje do tego poziomu.
Krótka europejska przygoda Cracovii. (foto: Jakub Gruca / 400mm.pl)
Już po losowaniu Pasy były skazywane na pożarcie. Malmoe jawiła się jako drużyna solidna i zaprawiona w europejskich bojach. W poprzednich dwóch sezonach Szwedzi byli tam, gdzie Polakom nie po drodze, czyli w fazie grupowej Ligi Europy. I to nie był pobyt dla samego pobytu. W sezonie 2018-19 Niebiescy zajęli drugie miejsce w grupie i odpadli dopiero w 1/16 finału po dwumeczu z Chelsea Londyn. Rok później Malmoe wygrało grupę, ale znowu odpadło w pierwszej pucharowej rundzie. Tym razem z VfL Wolfsburg.
Cracovia pojechała do Malmoe, aby sprawić niespodziankę. Michał Probierz i jego drużyna mieli plan. Problem w tym, że legł on w gruzach po 22 sekundach. To wtedy zdobywcy Pucharu Polski stracili pierwszą bramkę. Były trener Cracovii, Wojciech Stawowy, powiedziałby, że do tego momentu plan był realizowany.
Pasy były – tradycyjnie – groźne po stałych fragmentach gry. Krakowianie nawet umieścili piłkę w bramce gospodarzy, ale David Jablonsky trafił z pozycji spalonej. W pierwszej połowie Cracovia miała swoje momenty. Kilkukrotnie drużyna Probierza założyła wysoki pressing. Malmoe dosyć spokojnie sobie z nim radziło.
Po każdej stracie Cracovii w środku pola śmierdziało stratą drugiej bramki. Padła ona w najgorszym momencie, czyli tuż przed przerwą. Wynik 2:0 był zaświadczeniem kontroli sprawowanej przez drużynę Jona Dahla Tomassona. W drugiej połowie bliżej było trzeciej bramki dla gospodarzy niż pierwszej dla gości…
Cracovia nie doczekała września w europejskich pucharach. Drużyna Probierza jako pierwsza z polskich drużyn pożegnała się z Ligą Europy. Na pocieszenie można powiedzieć, że Pasy odpadły z mocnym oponentem, choć tylko klasy średnioeuropejskiej.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.