Hit Ekstraklasy nie zawiódł! Ligowy klasyk przyniósł ze sobą sporo bramek i jeszcze więcej emocji. Legia Warszawa odrobiła straty i ostatecznie wywalczyła punkt w starciu z Górnikiem Zabrze, remisując 2:2.
W Warszawie klasyk przeciwko Górnikowi Zabrze odbył się niemalże w ceremoniale święta futbolu. Na trybunach zjawiło się nieco ponad 23 tysiące kibiców. Ponadto na kibicowskiej trybunie pojawiło się kilka efektowych opraw, łącznie z racowiskiem oraz fajerwerkami.
Fajerwerków nie pokazali jednak gracze Legii na początku tego meczu. Już w pierwszych minutach Górnik sukcesywnie budował przewagę nad gospodarzami. Już w 4. minucie meczu Krawczyk z bliskiej odległości posłał piłkę tuż ponad bramką Tobiasza.
Przewaga Górnika Zabrze w pierwszej części meczu była widoczna i efektem tego była strzelona bramka w 26. minucie spotkania. Aleksander Paluszek dość szczęśliwym uderzeniem barkiem z bliskiej odległości zdołał wpakować piłkę do bramki Legii.
Jeszcze do przerwy kolejną, świetną sytuację do zdobycia gola miał Krawczyk, jednak tym razem młody bramkarz Legii obronił uderzenie rywala. Piłkarze Górnika schodzili do szatni w pełni zasłużonym prowadzeniem. Gracze Legii z kolei mieli kwadrans na wyciągnięcie wniosków, bowiem pierwsza część meczu była kompletnie nieudana.
Po przerwie Legia zaczęła być częściej przy futbolówce, jednak to Górnikowi w 55. minucie udało się podwyższyć stan meczu. Mladenović niefortunnie wybijał piłkę z własnego pola karnego i ta trafiła wprost pod nogi Piotra Krawczyka. Gracz Górnika tym razem się nie pomylił i silnym uderzeniem wpakował piłkę do sieci.
Spotkanie w drugiej połowie znacząco nabrało tempa. Legia się ożywiła i pokazała więcej jakości piłkarskiej, co przełożyło się na sytuacje bramkowe. W 60. minucie na placu gry pojawił się Carlitos, dla którego był to pierwszy występ po powrocie do warszawskiej Legii.
W 69. minucie Legia była bliska bramki kontaktowej, jednak piłka po uderzeniu Muciego odbiła się od poprzeczki. Trzy minuty później Górnik miał świetną okazję, jednak kapitalną interwencją błysnął Tobiasz.
W 80. minucie meczu sędzia pokazał rzut karny po faulu Jensena na Jędrzejczyku. Do piłki ustawionej 11 metrów od bramki podszedł Josue i pewnie wykorzystał okazję, wpisując się na listę strzelców.
Trafienie jeszcze bardziej uskrzydliło Legię, która rzuciła swoje siły na atak bramki Górnika i szukania gola na wagę wyrównania. Świetną okazję z rzutu wolnego miał Carlitos, jednak na wysokości zadania po raz kolejny stanął Bielica. Końcówkę meczu Górnik grał w osłabieniu jednego zawodnika po drugiej żółtej, a w konsekwencji czerwonej kartce Jensena.
Tuż przed końcem meczu Legia zdołała wcisnąć drugiego gola w tym spotkaniu. Mladenović zagrał piłkę tuż przed linię bramkową i w idealnym miejscu stał Lindsay Rose. Gracz Legii z bardzo bliskiej odległości skierował piłkę do pustej siatki, dając tym samym wyrównanie i ostatecznie punkt warszawskiej drużynie.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.