Tottenham Hotspur ostatnio na wyjazdach odniósł dwie kolejne porażki, ale dziś odbił sobie niepowodzenia. Koguty wysoko pokonały Southampton FC (4:1).
Harry Kane strzelił dziś jednego gola, choć mógł mieć na koncie dwa trafienia
Spotkanie na Saint Mary’s Stadium było ostatnim meczem 18. kolejki Premier League. Gospodarze przystępowali do niego po zwycięstwie z drużyną Artura Boruca – AFC Bournemouth (3:1). Koguty w poprzedniej serii gier też nie miały najsilniejszego rywala. Mimo wszystko w spotkaniu z Burnley nie miały łatwo (2:1).
Trudno było wskazać faworyta dzisiejszego starcia, ale można się było spodziewać, że o komplet punktów powalczy mający pucharowe aspiracje Tottenham. Jednak już po kilkudziesięciu sekundach goście mieli utrudnione zadanie. W 2. minucie perfekcyjne dośrodkowanie z rzutu wolnego posłał James Ward-Prowse. Do piłki w polu karnym Kogutów wyskoczył Virgil van Dijk, kierując ją następnie do siatki.
Radość miejscowych trwała kilkanaście minut. Przyjezdni wyglądali na murawie nieco lepiej, ale też nie można było powiedzieć, by grali znakomite zawody. Tak czy inaczej udało im się doprowadzić do wyrównania. W 19. minucie do siatki wpadł jedyny celny strzał Tottenhamu w pierwszej części gry. Kilka metrów przed bramką Świętych van Dijk dał się zaskoczyć Dele Allemu. 20-latek popisał się dobrym uderzeniem głową, a golkiper gospodarzy nie miał szans na skuteczną interwencję.
Jeszcze ciekawiej zrobiło się po zmianie stron. Kilka minut po wznowieniu gry z rzutu rożnego dośrodkowywał Christian Eriksen. Piłka trafiła wprost na głowę Harry’ego Kane’a, a reprezentant Anglii uderzył skutecznie.
Napastnik Kogutów tyle szczęścia nie miał tuż przed upływem godziny gry. Delikatny faul popełnił wówczas Nathan Redmond, a sędzia podyktował rzut karny dla gości, wyrzucając w dodatku skrzydłowego z boiska. Do piłki podszedł Kane i… uderzył wysoko nad bramką. Trzeba jednak przyznać, że mocno przeszkodziła mu murawa, która całym płatem oderwała się od ziemi, podnosząc futbolówkę tuż przed strzałem.
Do końca widoczną przewagę mieli grający w jedenastu goście. Świętym humory kilka minut przed końcem popsuł Heung-Min Son, który wykorzystał sytuację sam na sam z Forsterem Fraserem. Niewiele później natomiast gospodarze zostali dobici przez Allego.
W dzisiejszym meczu dużo było walki, a tempo nie spadło ani na moment. Usatysfakcjonowani po końcowym gwizdku mogą być jednak tylko kibice Kogutów. Drużyna prowadzona przez Mauricio Pochettino wciąż jest na piątym miejscu, ale za to z trzypunktową przewagą nad następnym Manchesterem United.
Cole Palmer opuści Chelsea? Liam Rosenior stawia sprawę jasno
W ostatnim czasie w brytyjskich mediach pojawiło się sporo plotek łączących Cole’a Palmera z odejściem z Chelsea. Liam Rosenior, szkoleniowiec The Blues, przed dzisiejszym meczem Ligi Mistrzów z Napoli skomentował te doniesienia.