– Prawie błagałem, by pozwolili mi odejść! Bez skutku. Powtarzano, że Polonia mnie nie puści, by nie przyznać się do transferowej pomyłki – mówi na łamach Super Expressu Daniel Kokosiński, lepiej znany w środowisku jako Kokos z Klubu Kokosa.
– Nie lubię tego określenia. Jest złośliwe i niesprawiedliwe. Ale tak. Dostałem zakaz wchodzenia do szatni. Przebierałem się w siłowni i ćwiczyłem dwa razy dziennie po dwie i pół godziny pod nadzorem Jarosława Baki. Były dni, że nie miałem sił, żeby wstać z łóżka. Wykończono mnie psychicznie – wspomina Kokosiński.
– W czerwcu 2010 roku wymusiłem spotkanie z zarządem. Przedstawiłem swoją propozycję rozwiązania umowy i usłyszałem, że za rezygnację z dwuletniego kontraktu mogę otrzymać uścisk dłoni jednego z działaczy! Który z piłkarzy dziś biegających po polach w Markach oddałby zagwarantowane pieniądze w zamian za podanie ręki?! – pyta Kokos.
– Jako jedyny postawiłem się właścicielowi i drogo za to zapłaciłem. Trener Bako dał mi w kość, ale myślę, że robił, co mu kazano. Na szczęście to już przeszłość. Ja wywiązałem się z umowy, teraz czekam, aż pan Wojciechowski uczyni to samo i ureguluje wobec mnie zaległości finansowe – mówi nowy piłkarz Znicza Pruszków.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.