Krzysztof Piątek po raz kolejny trafił w meczu Genoi, a jego klub wygrał z Chievo Mariusza Stępińskiego i Pawła Jaroszyńskiego. W zupełnie innym nastroju spotkanie kończył inny polski napastnik – Dawid Kownacki. Ten bowiem nie trafił z jedenastu metrów.
fot. Reuters
Piątek gra w Serie A tak, jakby był w niej nie pierwszy, ale kolejny sezon. Polak w 42 minucie otworzył wynik spotkania z drużyną z Werony, strzelając na długi róg bramki rywali po otrzymaniu zagrania do Darko Lazovicia. W drugiej połowie wynik podwyższył doświadczony Goran Pandew, a później, mimo starań Stępińskiego i Chievo, wynik nie uległ już zmianie.
***
W podobnych nastrojach co Genoa, byli kibice zgromadzeni na Stadio Olimpico w Rzymie. Roma, która w weekend niespodziewanie przegrała z Bologną Łukasza Skorupskiego, w tym spotkaniu bardzo szybko, bo już w 35 minucie, po bramkach Cengiza Undera, Javiera Pastore i Stephana El Shaarawy’ego, prowadziła 3:0. Ostatecznie tuż przed końcem meczu na 4:0 wynik ustalił Aleksandar Kolarov.
Cały mecz na ławce rezerwowych gości spędził Bartosz Salamon.
***
W meczach Atalanty z Torino i Cagliari z Sampdorią padły bezbramkowe remisy. Warto jednak odnotować występy Polaków. Bartosz Bereszyński rozegrał całe spotkanie w barwach drużyny z Genui, a Karol Linetty pojawił się na boisku w 62 minucie. Prawdziwą dramaturgię miał w sobie jednak występ ostatniego z biało-czerwonych, Dawida Kownackiego. Napastnik pojawił się na boisku w 85 minucie i w doliczonym czasie gry podszedł do rzutu karnego. Niestety, jego strzał z 11 metrów był za lekki, dzięki czemu złapał go Alessio Cragno.