Lider z Płocka złapał zadyszkę. Po fantastycznym początku sezonu podopieczni Pavola Stano mają problemy z utrzymaniem wysokiej formy. Dzisiaj „Nafciarze” ulegli Radomiakowi.
W pierwszej połowie meczu przeważali gospodarze. Radomiak wyprowadził sporo akcji, często zagrażał bramce Wisły. Podopieczni Mariusza Lewandowskiego w 19. minucie objęli prowadzenie za sprawą samobójczej bramki Jakuba Rzeźniczaka. Świetny rajd z piłką zaliczył Luis Machado, następnie zszedł bliżej środka i oddał strzał. Defensor „Nafciarzy” chciał zablokować uderzenie 29-latka, ale pechowo zmienił tor lotu futbolówki i skierował ją do własnej siatki.
W kolejnych fragmentach Radomiak dążył do podwyższenia prowadzenia. Próbowali m.in. Maurides czy Roberto Alves, ale ich strzały nie stanowiły dla Bartłomieja Gradeckiego żadnego wyzwania. Goście natomiast prawie w ogóle nie zapuszczali się pod bramkę radomian. Gracze Pavola Stano mieli duże problemy ze stworzeniem jakiejkolwiek lepszej akcji, nie mówiąc już o groźnym uderzeniu.
Po przerwie gospodarze poszli za ciosem i podwyższyli prowadzenie. Bardzo ładną bramkę zdobył Roberto Alves, który precyzyjnym strzałem pokonał Gradeckiego. Golkiper Wisły zdołał musnąć jeszcze piłkę palcami, ale nie zdołał obronić sprytnego uderzenia Szwajcara.
W kolejnych fragmentach meczu drużyny były blisko zdobycia bramki, ale w obu przypadkach na przeszkodzie stanęła poprzeczka. W ekipie gospodarzy pod koniec meczu w aluminium trafił Tiago Matos, a w zespole Wisły szczęścia z dystansu spróbował Kristian Vallo, którego uderzenie na obramowanie bramki sparował Gabriel Kobylak.
Radomiak w pełni zasłużenie zdobyć dziś trzy punkty. Pokazał się z lepszej strony, był konkretniejszy i całkowicie zneutralizował mocne strony „Nafciarzy”. Dzięki temu zwycięstwu podopieczni Mariusza Lewandowskiego awansowali na 4. miejsce w tabeli. Wisła nadal zajmuje fotel lidera, ale tyle samo punktów ma Legia Warszawa, który jutro zmierzy się z Rakowem Częstochowa.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.