Mariusz Stępiński nie zwalnia tempa i wysyła jasny sygnał do selekcjonera reprezentacji Polski, by ten miał go na uwadze przy ustalaniu kadry na marcowe mecze eliminacyjne do mistrzostw Europy. Napastnik Chievo Werona podczas ligowego spotkania z Empoli (2:2) wpisał się na listę strzelców i potwierdził swoją rosnącą formę
Mariusz Stępiński strzelił kolejnego gola w Serie A (fot. Łukasz Skwiot)
Napastnik zdobył gola podczas niedawnego meczu z Fiorentiną i nic dziwnego, że chciał pójść za ciosem także podczas spotkania z Empoli. Jak się okazało, taki scenariusz spełnił się w doliczonym czasie pierwszej połowy, kiedy to Chievo prowadziło już 1:0 dzięki trafieniu Emanuele Giaccherini.
Kiedy tuż przed końcem pierwszej części spotkania na 2:0 podwyższył Stępiński, który z bliska skierował piłkę do siatki, wydawało się, że gości nie wypuszczą już z rąk tak potrzebnych im trzech punktów.
Problem w tym, że zupełnie inny plan mieli gospodarze, którzy tuż po stracie drugiej bramki, strzelili gola kontaktowego autorstwa Francesco Caputo. Piłkarze Chievo mogli sobie pluć w brody, że nie zdołali zachować koncentracji i zejść na przerwą ze pokaźną zaliczką.
Jak się okazało, trafienie Caputo dodało Empoli wiatru w żagle, ponieważ już w 52. minucie mieliśmy remis, a zdobywca pierwszej bramki, dołożył także drugą, tym razem wykorzystując sytuację sam na sam z bramkarzem. Cała zabawa rozpoczęła się więc od początku.
Oba zespoły miały jeszcze swoje szanse na zmianę rezultatu, ale żadnej z nich ta sztuka się nie udała. Mecz zakończył się ostatecznie wynikiem 2:2, który dla żadnej ze stron nie jest korzystny. Chievo nadal zajmuje ostatnie miejsce w stawce i pewnym krokiem zmierza w kierunku Serie B, natomiast Empoli plasuje się na ostatniej bezpiecznej lokacie.
Oprócz Mariusza Stępińskiego (pełne 90 minut), w drużynie Chievo wystąpił również Paweł Jaroszyński (83 minuty).