Kolejny rywal z Walencji na drodze Barcy. Znowu będzie pogrom?
Nie
zdążyły jeszcze ucichnąć zachwyty po oszałamiającym
zwycięstwie Barcelony nad Valencią w półfinale Pucharu Króla, a
już dojdzie do kolejnego meczu Barcy z rywalem z tego nadmorskiego
miasta. W 23. kolejce ligi hiszpańskiej drużyna Luisa Enrique
zmierzy się na wyjeździe z Levante.
W pucharowym meczu z Valencią Luis Suarez strzelił aż cztery gole. Czy pogrąży także Levante? (foto: G. Wajda)
To
był nokaut, piłkarski pogrom, boiskowa masakra. FC Barcelona
odniosła w tym sezonie już kilka bardzo efektownych zwycięstw
(żeby wspomnieć choćby 6:1 z Romą w Lidze Mistrzów, czy 6:0 z
Athletikiem Bilbao w Primera Division), jednak środowa wygrana 7:0 w
meczu z Valencią na długo pozostanie w pamięci katalońskich
kibiców. W końcu Barca nie pokonała żadnego z walczących o
utrzymanie słabeuszy, ale wręcz ośmieszyła zespół, który –
przynajmniej na papierze – powinien skutecznie bić się o miejsce
gwarantujące udział w europejskich pucharach. Ponadto ten
hokejowy wynik miał miejsce nie w Pucharze Króla Tajlandii, ale w
półfinale poważnych rozgrywek, za jakie uchodzi Copa del Rey.
Cztery
dni po bezlitosnym rozgromieniu Valencii drużynie Barcelony
przyjdzie grać na wyjeździe z lokalnym rywalem Nietoperzy. Trudno
przypuszczać, aby Duma Katalonii w drugim spotkaniu z rzędu
zaaplikowała przeciwnikowi aż siedem bramek, jednak jej kolejne
okazałe zwycięstwo jest wielce prawdopodobne. Levante, choć
wygrało dwa ostatnie mecze na swoim stadionie (2:1 z Rayo Vallecano
oraz 3:2 z Las Palmas), to z 17 punktami wywalczonymi w 22 kolejkach
nadal zamyka tabelę La Liga. Granotas nie lubią lub po prostu nie
potrafią grać z Barcą, o czym dobitnie świadczy bilans pięciu
ostatnich potyczek tych zespołów: komplet zwycięstw Blaugrany i
stosunek bramek 23:3 na korzyść 23-krotnych mistrzów Hiszpanii.
Warto wspomnieć o jeszcze dwóch spotkaniach tych drużyn z okresu
ostatnich czterech lat – w styczniu 2014 roku na Estadio Ciudad de
Valencia gospodarzom udało się zremisować 1:1 z utytułowanym
rywalem, natomiast pięć miesięcy wcześniej Barcelona rozbiła
Levante… 7:0. W tamtym meczu aż sześć goli padło już w trakcie
pierwszych 45 minut.
Wspomniany
rezultat 7:0 siłą rzeczy przywołuje skojarzenie z Valencią.
Wyniki osiągane przez ten zespół już w ostatnich tygodniach nie
napawały optymizmem, ale po klęsce na Camp Nou atmosfera w szatni
Nietoperzy stała się koszmarna. – Chcemy przeprosić kibiców i
ludzi, którzy pracują w klubie. Dla wielu z nas był to najgorszy
mecz w karierze. Teraz trzeba się podnieść, ale to nie jest łatwe.
W najbliższych dniach musimy stawić czoła wyzwaniom jak prawdziwi
mężczyźni – powiedział Shkodran Mustafi. O tym, czy niemiecki
obrońca i jego koledzy zdołali pozbierać się po środowym laniu,
będzie można przekonać się w niedzielę – wówczas Valencia
zmierzy się na wyjeździe z Betisem. Spotkanie w Sewilli może
okazać się decydujące dla losów Gary’ego Neville’a. Przyszłość
40-letniego Anglika, pod wodzą którego drużyna nie wygrała
jeszcze ani jednego meczu w Primera Division, stanęła pod dużym
znakiem zapytania. Hiszpańskie media donoszą, że władze Valencii
już rozglądają się za nowym szkoleniowcem, a poważny kandydat do
zastąpienia Neville’a to podobno Rafael Benitez. 55-latek, który
jeszcze niedawno odpowiadał za wyniki Realu Madryt, jest na Estadio
Mestalla doskonale znany: z dużymi sukcesami (dwa tytuły
mistrzowskie oraz triumf w Pucharze UEFA) prowadził on bowiem ekipę
Nietoperzy w latach 2001-2004.
Z
gier zaplanowanych na sobotę najciekawiej zapowiada się
konfrontacja na San Mames, gdzie Athletic podejmie Villarreal. Oba
zespoły jak na razie skutecznie walczą o miejsca w czołowej
szóstce tabeli. Jeżeli goście wywiozą z Bilbao trzy punkty,
wówczas znajdą się na prostej drodze prowadzącej do zajęcia
czwartej pozycji na koniec sezonu. A jeśli na dodatek Sevilla (bez kontuzjowanego Grzegorza Krychowiaka) nie
wygra w tej kolejce z Celtą Vigo, wtedy Villarreal do eliminacji
Ligi Mistrzów będzie prowadziła niemalże autostrada.
Real Madryt obserwuje pomocnika. To piłkarz z Serie A
Real Madryt monitoruje rynek transferowy w poszukiwaniu wzmocnień na nowy sezon. Na radarze Królewskich znalazł się zawodnik jednego z włoskich zespołów.