Pierwsi ulegli Zagłębiu Lubin, drudzy zremisowali ze Stalą Mielec. W starciu między sobą piłkarze Lecha Poznań i Wisły Płock chcieli zmazać plamy z pierwszej kolejki PKO BP Ekstraklasy. Misja zakończyła się niepowodzeniem.
Nie tak Dariusz Żuraw wyobrażał sobie początek sezonu ligowego. (fot. FotoPyk)
– Już to spotkanie z Valmierą było sposobem na powetowanie sobie porażki z Zagłębiem, ale teraz musimy zrobić jeszcze raz to samo w lidze. Musimy wygrać i zapunktować, żeby zapomnieć już o przegranym starciu w Lubinie. Dla mnie niedzielny mecz będzie też wyjątkowo ważny dlatego, że pierwszy raz będę miał okazję zagrać na naszym stadionie, ale już z udziałem kibiców. Nie mogę się już tego doczekać i chciałbym się z nimi przywitać zwycięstwem – mówił przed spotkaniem z Nafciarzami Mikael Ishak.
W meczu eliminacji Ligi Europy Szwed popisał się dubletem. Powtórzenie tego wyczynu w starciu ligowym byłoby kolejnym sygnałem sugerującym, iż po tym, jak Christian Gytkjaer opuścił klub, Kolejorz sprowadził właściwego napastnika.
Przed szansą na zdobycie bramki jako pierwsi stanęli jednak piłkarze gości. Rzut karny, podyktowany po zagraniu ręką, na gola zamienił Szwoch. Była 17. minuta meczu, lecz Wisła już musiała sobie radzić bez podstawowego obrońcy, jakim jest Rzeźniczak. Były kapitan Legii Warszawa doznał urazu i musiał opuścić boisko.
Lech starał się odpowiedzieć, a najbliższy celu był Tiba. Jego techniczny strzał nie zaskoczył jednak Kamińskiego, który strącił dokręcającą się piłkę na słupek. Poznaniacy musieli zadowolić się rzutem rożnym.
Chwilę przed przerwą mogło być natomiast 0:2. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego piłkę do siatki starał się skierować Zbozień. Wszystko szło dobrze do momentu, w którym futbolówka dotarła do linii bramkowej. Tam czekał Ishak, który oddalił zagrożenie. Kilkadziesiąt sekund później napastnik mógł doprowadzić do wyrównania, lecz ponownie przeszkodził słupek.
To, co się wówczas odwlekło, to w 57. minucie nie uciekło. Wówczas Tiba zatańczył z piłką w polu karnym Wisły, po czym dograł do Ishaka. Ten zachował spokój i bez większego wysiłku pokonał bezradnego golkipera rywali.
W 68. minucie gry gospodarze wyszli na prowadzenie. To zasługa duetu Moder–Kamiński. Pierwszy zanotował bardzo precyzyjne długie podanie, drugi wykorzystał je na tyle dobrze, że pokonał bramkarza gości. Ten miał niewielkie szanse na skuteczną interwencję.
Tuż przed końcem podstawowego czasu gry do remisu doprowadził Tuszyński. Napastnik wykorzystał rzut karny, który był efektem faulu Gumnego.
Jak się później okazało, był to gol na wagę punktu. Podział oczek nie może jednak w pełni satysfakcjonować żadnej ze stron. Obie muszą bowiem poczekać na premierowe zwycięstwo ligowe przynajmniej do kolejki numer trzy.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.