Koncert błędów przyjezdnych. Legia rozgromiła Radomiaka
Legia Warszawa rozbiła gości z Radomia 4:1. Bramki dla Wojskowych zdobywali Elitim, Szymański, Rajović oraz Wszołek z rzutu karnego.
Mecz przyjaźni przy Łazienkowskiej
Dobrze zorientowani w uniwersum Ekstraklasy kibice zazwyczaj wiedzą, czego można się spodziewać, gdy spotykają się ze sobą kluby, których kibice darzą się sympatią. Często takie spotkania nie obfitują w emocje boiskowe i pada niewiele bramek.
W podany wyżej opis idealnie wpasowała się pierwsza połowa w Warszawie. Legia miała problemy w ataku pozycyjnym, natomiast goście nie mieli zbyt wielu okazji do kontr.
W końcówce pierwszej połowie gospodarze wykorzystali swoją sytuację, którą wykreował i zakończył Juergen Elitim. Ostatecznie po kiepskiej pierwszej połowie do oglądania, Legia prowadziła 1:0.
𝗘𝗟𝗜𝗧𝗜𝗜𝗜𝗜𝗠! ⭐⭐
Popisowa akcja Kolumbijczyka i Legia prowadzi z Radomiakiem! 👏
Od olbrzymiej kontrowersji rozpoczęliśmy drugą część spotkania przy Łazienkowskiej. Już po chwili w pole karne Legii wpadł Romario Balde, który został nadepnięty przez Rubena Vinagre’a. Szymon Marciniak prowadzący to spotkanie nie dostrzegł faulu oraz sędziowie VAR.
Z każdą kolejną minutą Radomiak nie miał zbyt wiele do powiedzenia. Aż w końcu nadeszła 69. minuta i po asyście Elitima, drugiego gola dla Legii wpakował Damian Szymański. Nie minęły więcej niż trzy minuty, a po koszmarnej pomyłce Filipa Majchrowicza, do pustej bramki piłkę wpakował Mileta Rajović.
LEGIA STRZELA DALEJ! ⚽
Pierwszy gol Damiana Szymańskiego w barwach Legii Warszawa! 🫡
Chwilę później Duńczyk ponownie wpisał się na listę strzelców, lecz znajdował się na pozycji spalonej. Chwilę później sędziowie zaczęli analizować wcześniejsze zagranie ręką Grzesika i po chwili Legia otrzymała zasłużony rzut karny. Do piłki podszedł Paweł Wszołek i Wojskowi prowadzili już 4:0. Gola honorowego dla Radomiaka zdobył Adrian Dieguez i na tym zakończyło się strzelanie tego dnia przy Łazienkowskiej.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.