Sytuacja w tabeli PKO BP Ekstraklasy dobrze oddaje różnicę, jaka dzieli dziś Raków Częstochowę i Wartę Poznań. W starciu obu ekip goście byli bez szans.
Marek Papszun może być dumny z gry swojej drużyny. (fot. Łukasz Krajewski/400mm.pl)
Obie strony grały dziś o skrajnie różne cele. Gospodarze pragnęli wygrać, by wdrapać się na podium tabeli. Goście chcieli zwyciężyć, by wydostać się ze strefy spadkowej. Faworytem byli, rzecz jasna, ci pierwsi.
Raków bez większego problemu wywiązał się z tej roli. Do przerwy prowadził 2:0. Koncert rozgrywał Milan Rundić. Serb najpierw otworzył wynik meczu po kapitalnie rozegranym rzucie rożnym – Ivi Lopez dośrodkował, Fran Tudor przedłużył, Rundić trafił głową – a potem popisał się długim, pozycyjnym podaniem, po którym rezultat podwyższył Vladislavs Gutkovskis. Była to prawdopodobnie jedna z najlepszych pierwszych połów w karierze stopera częstochowian.
Formy ofensywnej pozazdrościł koledze z defensywy Andrzej Niewulis. Tuż po przerwie kapitan gospodarzy skorzystał z dośrodkowania Lopeza i trafił na 3:0.
Właśnie takim wynikiem zakończył się mecz. Po zasłużonym, pewnym zwycięstwie Raków Częstochowa został wiceliderem tabeli PKO BP Ekstraklasy. Warta Poznań osunęła się na przedostatnie miejsce.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.