Można było mieć obawy przed pierwszym spotkaniem „Kolejorza” w kwalifikacjach Ligi Mistrzów. Podopieczni trenera Frederiksena nie rozpoczęli kampanii 2025-26 udanie. Przegrali 1:2 z Legią Warszawa w meczu o Superpuchar Polski, a w 1. kolejce ekstraklasowych zmagań ulegli 1:4 Cracovii. Szkoleniowiec Lecha ma twardy orzech do zgryzienia, jeśli chodzi o kontuzjowanych zawodników. Z urazami zmagają się bowiem Bartłomiej Barański, Daniel Hakans, Patrik Walemark oraz Radosław Murawski. Lech sprowadził już piłkarzy, którzy mają wejść w buty kontuzjowanych, ale do tego potrzeba czasu.
Szybko poznaniakom udało się otworzyć wynik meczu. Już w 5. minucie JoelPereira zacentrował z rzutu rożnego na głowę Antonio Milicia, który pokonał Antona Einarssona.
Wydawało się, że Islandczycy nie są w stanie zagrozić bramce strzeżonej przez Bartosza Mrozka. „Kolejorz” kontrolował przebieg boiskowych wydarzeń, właściwie nie dopuścił rywali do prawie żadnych stuprocentowych okazji.
Pod koniec drugiego kwadransa gry przy Bułgarskiej na chwilę zapanowała konsternacja. Arbiter wskazał na wapno po tym, jak po pojedynku z Miliciem w polu karnym padł ValgeirValgeirsson.Prawdę mówiąc, drapaliśmy się po głowie, czy rzeczywiście była to prawidłowa decyzja. Do futbolówki ustawionej na jedenastym metrze podszedł HoskuldurGunnlaugsson i wyrównał stan rywalizacji.
Radość Islandczyków nie trwała jednak długo. W 33. minucie wychodzący sam na sam Mikael Ishak został sfaulowany przez Viktora Margeirssona. Sędzia początkowo pokazał środkowemu obrońcy żółtą kartkę, ale po weryfikacji VAR arbiter wyrzucił go jednak z placu gry.
Kilka minut później szarpany w szesnastce ekipy z Kopavoguru był Milić. Ponownie po interwencji VAR-u arbiter zmienił decyzję, odgwizdując jedenastkę dla Lecha. Mistrza Polski na prowadzenie wyprowadził Ishak.
W 43. minucie świetnie akcję oskrzydlił Michał Gurgul, który dograł do Pereiry. Portugalczyk pokonał golkipera gości uderzeniem w lewy dolny róg bramki.
„Kolejorz” się nie zatrzymywał, wrzucając kolejny bieg. Już w doliczonym czasie pierwszej połowy Filip Jagiełło trafił Valgeirssona w rękę w polu karnym. Sędzia podyktował kolejny rzut karny, który wykorzystał Ishak. Chwilę później świetną indywidualną akcją popisał się Leo Bengtsson, którego dograniem obsłużył Antoni Kozubal.
W drugiej połowie poznaniacy nie musieli forsować już tempa, ale mimo to stworzyli kilka bardzo dobrych okazji do strzelenia gola. W 77. na listę strzelców płaskim strzałem z dystansu wpisał się Filip Jagiełło. Osiem minut później Bjarnason przewinił w szesnastce na Pereirze. Ishak skompletował hat-tricka z rzutów karnych.
Orkiestra Nielsa Frederiksena zagrała znakomity koncert i już po pierwszym meczu może myśleć o kolejnej rundzie eliminacji Champions League. Jedyną złą informacją jest uraz Afonso Sousy, który w pierwszej opuścił murawę z powodu kontuzji, trzymając się za mięsień dwugłowy uda, co może przyprawić trenera Frederiksena o ból głowy.
5 komentarzy
najstarszy
najnowszyoceniany
Wbudowane opinie
Zobacz wszystkie komentarze
Zbyszek
22 lipca, 2025 23:46
Brawo dla Lecha że wygral i grał do końca ale trzeba wiedzieć Breiðablik to słaba drużyną a prawdziwy sprawdzian przyjdzie w LM w meczu Crvena Zvezda Belgrad a wcześniej w Ekstraklasie np w.meczu z Lechią.
Na tym poziomie trzeba wypluwać żyły. Chcą grać w LM czy nie chcą?
Karlik
23 lipca, 2025 10:17
Nasza liga jest lepsza niż islandszka, niemniej bardzo źle to świadczy, iż MP musi zaczynać z tak niskiego poziomu. Ledżija e Rakowo tak samo. 37 mln kibiców i takie dziadostwo. Kiedy wreszcie grupa LM? Nie mam zamiaru oglądać tego badziewia. Legia, Lech, Raków, Jagadadaga czy szczególnie Wisełka. Weście się do roboty i tyle. LM dla Lecha oraz dla innych to podstawa! Po co my to oglądamy i za co płacimy!?!?
„Bardzo kocham Real i bardzo kocham Alvaro”. Szczere wyznanie Jose Mourinho przed starciem Benfiki z Realem Madryt
Jednym z najciekawszych starć ostatniej kolejki fazy ligowej Ligi Mistrzów będzie pojedynek Benfiki z Realem Madryt na Estadio da Luz. Największy smaczek tej konfrontacji stanowi niewątpliwie postać Jose Mourinho, byłego trenera Królewskich. Portugalczyk na przedmeczowej konferencji prasowej opowiedział o swoich odczuciach związanych ze spotkaniem z byłym klubem.
Brawo dla Lecha że wygral i grał do końca ale trzeba wiedzieć Breiðablik to słaba drużyną a prawdziwy sprawdzian przyjdzie w LM w meczu Crvena Zvezda Belgrad a wcześniej w Ekstraklasie np w.meczu z Lechią.
Przed chwilą napisałem mój komentarz
Przeczytaj. Powodzonka.
Belgrad lekko przestraszony i są do przejścia choć w Serbii różne cuda się zdarzają i może być tam ciężko …
Na tym poziomie trzeba wypluwać żyły. Chcą grać w LM czy nie chcą?
Nasza liga jest lepsza niż islandszka, niemniej bardzo źle to świadczy, iż MP musi zaczynać z tak niskiego poziomu. Ledżija e Rakowo tak samo. 37 mln kibiców i takie dziadostwo. Kiedy wreszcie grupa LM? Nie mam zamiaru oglądać tego badziewia. Legia, Lech, Raków, Jagadadaga czy szczególnie Wisełka. Weście się do roboty i tyle. LM dla Lecha oraz dla innych to podstawa! Po co my to oglądamy i za co płacimy!?!?