W drugim sobotnim meczu PKO BP Ekstraklasy Raków Częstochowa pokonał Radomiaka Radom. Seria spotkań bez porażki, jaką od miesięcy pielęgnował beniaminek, dobiegła końca.
Po raz ostatni podopieczni Dariusza Banasika przegrali 25 września ubiegłego roku. Po uznaniu wyższości Stali Mielec radomianie zanotowali passę siedmiu zwycięstw i pięciu remisów. To dzięki temu byli rewelacją rudny jesiennej.
W wiosenną część sezonu Radomiak wszedł średnio. Z Wisłą Płock podzielił się punktami. Dziś nie dał natomiast rady Rakowowi.
O wyniku zadecydował jeden gol. Już w pierwszej minucie strzelił go Giannis Papanikolaou. Grek dopadł do piłki wybitej z pola karnego rywala i uderzył z powietrza. Filip Majchrowicz nie sięgnął futbolówki.
Po przerwie gospodarze zaprezentowali się dużo lepiej niż przed nią, ale nie zdołali odrobić strat. Najgroźniejsze uderzenia oddali Maurides i Karol Angielski. Po obu piłka minęła słupek.
Dzięki wygranej Raków awansował na pozycję wicelidera PKO BP Ekstraklasy. Radomiak jest czwarty.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.