Do sporej niespodzianki doszło w jedynym zaplanowanym na piątek meczu ligi hiszpańskiej. Sevilla została rozbita na własnym boisku przez Leganes (0:3) i wszystko wskazuje na to, że pogrzebała swoje szanse na awans do Champions League.
Czy to koniec marzeń kibiców Sevilli o Lidze Mistrzów? (fot. Grzegorz Wajda)
Dwie porażki w trzech ostatnich meczach ligowych sprawiły, że Sevilla mocno uszczupliła swoje szanse na awans do następnej edycji Champions League. Taki scenariusz wciąż był możliwy, jednak piątkowe starcie z Leganes było dla zawodników z Andaluzji tym, które muszą bezwarunkowo wygrać.
Gospodarze byli faworytami i to nie tylko z powodu faktu gry na własnym boisku i większych walorów czysto piłkarskich. Forma rywala nie rzucała na kolana i nie może dziwić, że na kiedy na stadionowym zegarze wybiła 20 minuta, to na trybunach Estadio Ramon Sanchez Pizjuan zapanowała spora konsternacja.
Powód? Sevilla przegrywała z niżej notowanym przeciwnikiem różnicą już dwóch goli. Wynik spotkania meczu Youssef En Nesyr, a kiedy na 2:0 podwyższył Martin Braithwaite spora niespodzianka zawisła w powietrzu, a aspiracje Sevilli sięgające powrotu do Ligi Mistrzów zaczęły ulatywać jak atmosfera na stadionie.
Jak się okazało, Sevilla nie zdołała się już podnieść po ciosach z początku spotkania. Więcej, w drugiej połowie Legenes dobiło gospodarzy trzecim golem. Wynik meczu ustalił Oscar i – mimo wszystko – niespodzianka stała się faktem.
Po piątkowej porażce szanse piłkarzy z Andaluzji na awans od Ligi Mistrzów mocno zmalały. Jeśli swój mecz z Gironą wygrają zawodnicy Getafe, to na finiszu rozgrywek ligowych właśnie oni będą mieć w swoich rękach wszystkie atuty.
2 – Leganes have scored two goals in the opening 20 minutes in a single #LaLiga game for the first time ever. Plugged pic.twitter.com/u733AM9CZt
Real Madryt obserwuje pomocnika. To piłkarz z Serie A
Real Madryt monitoruje rynek transferowy w poszukiwaniu wzmocnień na nowy sezon. Na radarze Królewskich znalazł się zawodnik jednego z włoskich zespołów.