W pierwszym sobotnim meczu Premier League doszło do niespodzianki. Faworyzowany Tottenham Hotspur przegrał w delegacji z Burnley (1:2) i kto wie, czy tym samym nie pogrzebał swoich szans na tytuł mistrzowski.
Czy to już koniec marzeń piłkarzy Tottenhamu o mistrzostwie? (fot. Reuters)
Gdyby spojrzeć wyłącznie na ligową tabelę, można było odnieść wrażenie, że Tottenham powinien odnieść na Turf Moore gładkie zwycięstwo. Tak by faktycznie mogło być, ale tylko i wyłącznie wtedy, gdyby brać pod uwagę papierowe rozważania i posiłkować się kursami w stajniach bukmacherskich. Wszystkie te prognozy zostały jednak zweryfikowane przez boisko.
Walczący o mistrzostwo Anglii goście faktycznie od początku mieli więcej do powiedzenia, prezentowali wyższą kulturę gry i nie wyglądali na zespół, który miałby stracić w tym meczu punkty. Gospodarze nie zamierzali jednak tanio sprzedawać swojej skóry, dzielnie się broniąc i szukając swoich okazji w szybkich wypadach, a przede wszystkim w stałych fragmentach gry.
Spotkanie, które inaugurowało sobotnią część zmagań w Premier League nie stało na wysokim poziomie i jeśli chodzi o pierwszą połowę, to trudno za nią wyróżnić kogokolwiek. Ot, typowe starcie, w którym jedni nie mogą, a drudzy nie potrafią.
Druga część meczu była już jednak zdecydowanie ciekawsza. Tottenham zaatakował odważniej, jednak Tom Heaton utrzymywał Burnley przy życiu, tak jak choćby wtedy, gdy w znakomitym stylu obronił uderzenie Harry’ego Kane.
Podopieczni Mauricio Pochettino nie byli w stanie skruszyć obronnego muru gospodarzy i zostali za to skarceni. W 57. minucie dośrodkowanie w pole karne rywala na gola zmienił Chris Wood, który wyskoczył ponad obrońców i uderzeniem głową skierował piłkę do siatki. Ta odbiła się jeszcze od poprzeczki i przekroczyła linię bramkową. Hugo Lloris nie miał szans na skuteczną interwencję.
Radość piłkarzy Burnley nie trwała jednak długo, ponieważ już w 65. minucie goście z Londynu odpowiedzieli. Bardzo aktywny Kane przejął wyrzuconą z autu futbolówkę, wpadł z nią w pole karne i mimo asysty aż dwóch obrońców i wychodzącego Toma Heatona, zdołał płaskim strzałem posłać piłkę do siatki.
6 – Chris Wood has scored six goals in his last eight Premier League appearances, including netting four in his last four. Form. #BURTOTpic.twitter.com/0hBBB4RQKK
Stracona bramka nie zdołała złamać ducha gospodarzy i w końcówce to właśnie oni wyprowadzili decydujący cios. Bohaterem „The Clarets” został Ashley Barnes, który dopadł do dogranej w pole karne piłki i kompletnie niepilnowany, z bliska pokonał bezradnego Llorisa.
Wynik zmianie już ostatecznie nie uległ i po końcowym gwizdku ze zwycięstwa mogli się cieszyć piłkarze Burnley. Tottenham przegrał, a to oznacza, że bardzo poważnie uszczuplił swoje szanse na to, by włączyć się jeszcze do walki Manchesteru City z Liverpoolem o mistrzostwo kraju.
Cole Palmer opuści Chelsea? Liam Rosenior stawia sprawę jasno
W ostatnim czasie w brytyjskich mediach pojawiło się sporo plotek łączących Cole’a Palmera z odejściem z Chelsea. Liam Rosenior, szkoleniowiec The Blues, przed dzisiejszym meczem Ligi Mistrzów z Napoli skomentował te doniesienia.