Znakomita passa Realu Madryt dobiegła końca. Po 40. kolejnych meczach bez porażki, Królewscy zaznali w końcu smaku porażki, dając się pokonać Sevilli (1:2).
Trafienie Ronaldo nie pomogło Realowi Madryt (foto: Łukasz Skwiot)
Starcie Sevilli z Realem było zapowiadane jako hit weekendu w Hiszpanii. Nie mogło jednak być inaczej, skoro na boisku mieli się spotkać piłkarze pierwszej i drugiej drużyny (przed startem kolejki – red.) Primera Division. Co więcej, obie drużyny mierzyły się ze sobą zaledwie kilka dni wcześniej w Pucharze Króla i wtedy Królewscy rzutem na taśmę uciekli spod topora dzięki bramce Karima Benzemy w doliczonym czasie gry
Dzięki remisowi (3:3), drużyna prowadzona przez Zinedine’a Zidane’a przedłużyła swoją passę spotkań bez porażki do 40 i pobiła tym samym rekordowe osiągnięcie Barcelony. Apetyty piłkarzy Realu zostały jednak rozbudzone bardzo mocno, a na ich celowniku znalazł się kolejny rekord – tym razem Europy, który należy do Juventusu i wynosi 43 mecze bez porażki.
Kibice ostrzyli sobie zęby na spotkanie w Sewilli i już pierwsze minuty pokazały, że się nie zawiodą. Tempo meczu było zawrotne, a akcja przenosiła się to pod jedno, to pod drugie pole karne. Brakowało tylko jednego, a konkretnie goli. O ile bowiem intensywność meczu była spora, to klarownych okazji bramkowych było jak na lekarstwo.
W pierwszej połowie goli na Estadio Ramon Sanchez Pizjuan nie obejrzeliśmy, ale to tylko zwiastowało, że w drugiej części spotkania może być tylko lepiej.
Także po przerwie intensywność meczu stała na bardzo wysokim poziomie i w końcu doczekaliśmy się tak upragnionego gola, bez którego zawody w Sewilli byłby nieco wybrakowane. W 65. minucie Sergio Rico faulował we własnym polu karnym i sędzia musiał wskazać na „wapno”. Do piłki ustawionej na jedenastym metrze podszedł Cristiano Ronaldo, który dał swojej drużynie prowadzenie.
Sevilla zdołała jednak odpowiedzieć. W 85. minucie niefortunną interwencją przed własną bramką popisał się Sergio Ramos, który głową pokonał swojego bramkarza. Był to moment szczególny, ponieważ obrońca Królewskich jest od dłuższego czasu niezbyt mile widzianym gościem na stadionie Sevilli.
Gospodarze poszli za ciosem i już w doliczonym czasie gry przechyli szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Stevan Jovetić otrzymał piłkę na połowie Realu, podciągnął z nią kilkanaście metrów i zdecydował się na strzał spoza pola karnego. Uderzył na tyle precyzyjnie, że futbolówka po rękawicy interweniującego Keylora Navasa wpadła do siatki, a Sevilla odniosła zwycięstwo.
Real Madryt obserwuje pomocnika. To piłkarz z Serie A
Real Madryt monitoruje rynek transferowy w poszukiwaniu wzmocnień na nowy sezon. Na radarze Królewskich znalazł się zawodnik jednego z włoskich zespołów.