Przed podróżą do Tbilisi czytałem komentarze, że rozegranie tam meczu o Superpuchar Europy to pomyłka. Pomyłką jest myślenie, że na goszczenie takiego wydarzenia zasługują tylko kraje zachodniej Europy.
Mecz w Tbilisi na długo pozostanie w pamięci kibiców
Przywiązanie meczu o Superpuchar na piętnaście lat do Monte Carlo było idealnym rozwiązaniem dla całej armii gości kategorii VIP w rodzinie UEFA. Dla części to adres zamieszkania, dla reszty jeden z ulubionych wakacyjnych kurortów, a w najgorszym razie miejsce, gdzie od czasu do czasu trzeba się pojawić, żeby nie wypaść z towarzyskiego czy biznesowego obiegu. Dla kibiców? Niekoniecznie. Dostanie biletów na niespełna 19-tysięczny stadion, gdy tylko 60 procent wejściówek wędrowało do kibiców obu drużyn, dawało statystycznemu socios FC Barcelony szansę na zdobycie wejściówki jak na wygraną w totolotka. I najważniejsze z punktu widzenia zwykłego fana futbolu: wyżywienie przez dwa dni i nocleg w Monako kosztowało tyle co przelot, dobry hotel plus kilka dni niezapomnianej zabawy w Gruzji.
Rozpoczęta w 2013 roku od Pragi podróż Superpucharu po strefie UEFA dała wydarzeniu głośną, darmową reklamę. Przed meczem pojawiały się krytyczne komentarze hiszpańskich kibiców o sensie rozgrywania tegorocznej edycji w Azji, odszczekiwane po powrocie zachwytami nad winem (czy Hiszpana stać na droższy komplement?), jedzeniem i otwartością Gruzinów. Trudy dostania się do Tbilisi, często równające się konieczności zorganizowania czarteru, odstraszyły wielu chętnych bezpośrednio z Hiszpanii, ale marki Barcelony i Sevilli były wystarczającym magnesem dla kibiców z innych krajów.
(…)
Można było odnieść wrażenie, że w dystrybucję biletów w drugim obiegu było zaangażowane całe miasto. Kilka razy dziennie wracało pytanie o chęć zakupu wejściówki, często reklamowanej jako VIP, mimo że chodziło o miejsca na łuku przy samej koronie stadionu. Ataki przychodziły ze wszystkich stron: od koników krążących wokół stadionu, nasłuchujących rozmów w obcych językach kilka razy na moich oczach mylnie ruszających w stronę panów w granatowych garniturach z wyszytym napisem UEFA na górnej kieszeni marynarki, przez taksówkarzy po kelnerów i pracowników recepcji w hotelu. Cena dzień przed meczem zaczynała się od 300 dolarów i spadła do stu, kiedy dwie godziny przed finałem największe ulice wokół stadionu były już zamknięte i większość kibiców przeszła przez kordony służb porządkowych. – Wszystko psuje policja, nawet nie można się w spokoju potargować. Nagle poszaleli od tego pilnowania porządku – narzekał jeden ze sprzedawców trzymając w ręku jeszcze spory plik biletów
(…)
Z Tbilisi Michał Czechowicz
Całą korespondencję można znaleźć w najnowszym numerze Tygodnika „Piłka Nożna”
Bezpardonowy faul w meczu Porto! Legenda brutalnie potraktowana przez rywala [WIDEO]
FC Porto pokonało Gil Vicente 3:0 w swoim ostatnim ligowym meczu. Jakub Kiwior i Jan Bednarek rozegrali pełne 90 minut, a Oskar Pietuszewski wszedł z ławki rezerwowych w 77. minucie. Kilka minut wcześniej Martin Fernandez wyleciał z boiska za brutalny faul na Thiago Silvie.
On wciąż to ma! N’Golo Kante z pięknym golem! [WIDEO]
Al-Ittihad pokonało Al-Okhdood 2:1 w Saudi Pro League. Drugiego gola dla zwycięzców zdobył N'Golo Kante, który popisał się świetnym strzałem z dystansu.
Jest przełom w sprawie Polaka! Transfer bliski finalizacji
Blisko sfinalizowania transferu jest kilkukrotny reprezentant Polski. Według najnowszych informacji przełamany został impas pomiędzy negocjującymi klubami.
Oficjalnie: Sebastian Szymański odchodzi z Fenerbahce
Sebastian Szymański oficjalnie poinformował o odejściu z Fenerbahce. Reprezentant Polski opublikował pożegnalny wpis w mediach społecznościowych, a według doniesień medialnych jego kolejnym kierunkiem może być francuska Ligue 1.