Korona bezradna w Białymstoku. Hiszpański pomocnik w końcu błysnął
Po przeszło dwóch miesiącach, Korona Kielce przegrała swój mecz w PKO BP Ekstraklasie. Jej pogromcą okazał się zawodzący do tej pory w Jagiellonii, letni nabytek, Sergio Lozano.
Spotkanie mogło zacząć się od szybkiej bramki dla Korony. Sławomir Abramowicz był jednak czujny po strzale Dawida Błanika. Gościom z Kielc nie udało się przejąć inicjatywy, bo ta należała do Jagiellonii. Gospodarze mimo dużej przewagi, długo nie potrafili oddać jednak celnego strzału na bramkę Xaviera Dziekońskiego.
Korona zaś szukała okazji do nielicznych kontr. W 25. minucie w pole karne Jagi wpadł Stjepan Davidović, ale w ostatniej chwili powstrzymał go Abramowicz. Bramkarz Jagi w końcówce pierwszej połowy ponownie obronił również kolejny strzał Błanika. Z kolei jeśli chodzi o graczy Adriana Siemieńca, to na ich pierwsze celne uderzenie trzeba było czekać do 43. minuty. Z powietrza strzelał Jesus Imaz, ale futbolówkę z lekkimi problemami wyłapał Dziekoński.
Golkiper złocisto-krwistych nic nie mógł jednak zrobić w 45. minucie. Zza pola karnego przymierzył Sergio Lozano. Po drodze piłka odbiła się jeszcze od Pau Resty, co umożliwiło jej znalezienie się w siatce.
Druga połowa także rozpoczęła się od ataków białostoczan. Nie kazali już jednak swoim kibicom tak długo czekać na koleje bramki. W 56. minucie ponownie do bramki trafił Lozano. Tym razem w trafieniu Hiszpana nie było żadnego przypadku, bo pięknie przymierzył z okolic linii pola karnego.
Gospodarzom wciąż jednak było mało. Kilka minut po bramce Lozano, na zaskakujący strzał z boku boiska z rzutu wolnego zdecydował się Oskar Pietuszewski. Piłka jednak trafiła w poprzeczkę. Młody skrzydłowy zdążył jednak zapisać się w meczowym protokole. W 82. znakomicie wystawił futbolówkę Jesusowi Imazowi, który z bliska umieścił ją w siatce bramki Dziekońskiego. Dla Pietuszewskiego była to premierowa asysta w PKO BP Ekstraklasie.
Tak dobrze i ambitnie grająca Korona w pierwszej połowie, w drugiej była kompletnie bezradna, w ogóle nie podejmując walki z Jagiellonią. W trzeciej minucie doliczonego czasu gry, piłkarzom Jacka Zielińskiego udało się jednak zmniejszyć rozmiary porażki. Po kornerze bitym przez Nikodema Niskiego do bramki trafił Konstantinos Sotiriou.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.