Kolejorz nie zaczął sezonu 2024-25 najgorzej. Po przegraniu meczu z Legią o Superpuchar Polski i potknięciu na start Ekstraklasy z Cracovią, drużyna prowadzona przez Nielsa Frederiksena nie straciła już punktów w lidze i dalej jest w grze o Ligę Europy.
Korona prowadzona przez Jacka Zielińskiego rozkręca się ze spotkania na spotkanie. Po tragicznym dla kielczan starciu z Wisłą Płock, Koroniarze ulegli również Legii, a po remisie wywalczonym w Lubinie Korona wreszcie zdobyła komplet punktów, wygrywając na Exbud Arenie w Świętej Wojnie z Radomiakiem.
Pierwsza połowa, choć zakończona bezbramkowym remisem, obfitowała w wiele dogodnych sytuacji strzeleckich. Kolejorz mógł zdobyć w niej parę bramek, ale na jego niekorzyść działała nieskuteczność zawodników w niebieskich trykotach i niezła dyspozycja bramkarza Korony, Xaviera Dziekońskiego.
Korona też miała swoje szanse. Złocisto-krwiści próbowali uderzeń z nieco dalszej odległości, lecz choć strzały te były groźne, to niecelne, jak zresztą wszystkie oddawane przez gości w pierwszej połowie. Co prawda Wiktor Długosz zdołał zdobyć bramkę dla Korony, lecz ostatecznie nie została ona uznana za prawidłowo zdobytą przez spalonego.
Druga połowa mogła rozpocząć się świetnie dla Kolejorza. Po groźnej akcji Korony z odpowiedzią wyszedł Lech, a z chaosu powstałego z nieco biernej postawy gości w ich polu karnym skorzystał Luis Palma, pokonując Dziekońskiego. Bramka ostatecznie nie została uznana, gdyż zawodnik z Hondurasu wyraźnie pomógł sobie ręką w przyjęciu piłki.
Po nieuznanych bramkach obu drużyn, przyszedł czas na pierwszą, wreszcie legalnie zdobytą. Wynik w 64. minucie spotkania otworzyła Korona. Po katastrofalnym, jak się później okazało, w skutkach błędzie Skrzypczaka, piłkę przechwycił Dawid Błanik, a po jego rajdzie, zmieścił on ją przy dalszym słupku bramki Mrozka płaskim strzałem.
Stracona w infantylny sposób bramka najwyraźniej rozjuszyła podopiecznych Nielsa Frederiksena, gdyż rzucili się oni do odrabiania strat. Po dośrodkowaniu z bocznego sektora autorstwa Ishaka, piłkę dorzuconą na dalszy słupek bramki wykorzystał Palma, główką doprowadzając do wyrównania w 83. minucie.
Pomimo naporu nakręconego na punkcie zwycięstwa Lecha, Korona wytrzymała końcówkę i utrzymała korzystny, wydaje się, dla niej rezultat. Punkt wywieziony z terenu mistrza Polski to wynik, który zapewne wielu kibiców gości wzięłoby w ciemno przed rozpoczęciem spotkania. Dla Lecha, wynik 1:1 to zapewne dwa, głupio stracone punkty.
1 Komentarz
najstarszy
najnowszyoceniany
Wbudowane opinie
Zobacz wszystkie komentarze
Zbyszek
17 sierpnia, 2025 09:09
Palma jeżeli dojdzie do formy może być zatępcą Sousy.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.
Palma jeżeli dojdzie do formy może być zatępcą Sousy.