Już w środę Wisła Kraków rozpocznie rywalizację z APOEL-em Nikozja o miejsce w fazie grupowej Ligi Mistrzów. Tym, który w swojej karierze reprezentował barwy obu klubów jest Kamil Kosowski. Polak nie ma jednak wątpliwości komu w tym meczu kibicować.
„Kosa” przez lata starał się pomóc Wiśle w awansie do tych najbardziej prestiżowych rozgrywek klubowych w Europie, jednak sztuka ta nigdy mu się nie udała. Dopiero w barwach APOEL-u Polak zaznał smaku gry w Lidze Mistrzów. Mimo wszystko Kosowski w środowy wieczór będzie kibicował ekipie spod Wawelu.
– APOEL to przede wszystkim drużyna ukierunkowana na sukces. Tak była budowana już wtedy, kiedy grałem tam z Marcinem Żewłakowem. Na pewno nie położy się przed Wisłą, a Wiślaków czeka ciężki mecz. W tej drużynie grają zawodnicy spoza Cypru, jest to międzynarodowe towarzystwo, ale nie są to przypadkowi piłkarze. Oni tak samo mocno jak Wisła chcą wejść do Ligi Mistrzów. Mam nadzieję, że Wisła będzie o ten włos lepsza – wyznał Kosowski.
– Ja widzę 100% szansy, tak samo jak kibice Wisły. Nawet nie myślę o innym wyniku, jak tylko zwycięstwo w pierwszym meczu. Pierwszy mecz wydaje mi się taki decydujący. Jeżeli tutaj Wisła będzie miała problemy, to na Cyprze mogą być większe. Szansy trzeba upatrywać w dobrej dyspozycji dnia i przede wszystkim w tym spotkaniu w Krakowie, w którym Wisła powinna sobie zapewnić sobie taką przewagę, żeby w drugim meczu potrafić ją obronić – dodał pomocnik GKS-u Bełchatów.
Grzegorz Garbacik, Piłka Nożna źr. Biuro Prasowe Wisły Kraków SA
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.