Kamil Kosowski po meczu z Polonią Warszawa został zesłany do ekipy występującej w Młodej Ekstraklasie. Nigdy się tam jednak nie pojawił.
Od czasu, gdy był reprezentant Polski został odesłany do zespołu Młodej Ekstraklasy nie zaliczył z młodymi kolegami ani jednego meczu i treningu. W klubie też próżno go szukać. Zawodnik dostarczył tylko do Bełchatowa zwolnienie poparte koniecznością opieki nad dzieckiem. Podobno proszony o komentarz do sprawy odmawia, bo nie chce komplikować i tak napiętej sytuacji.
W Bełchatowie rozważają różne ewentualności. Podobno pojawił się nawet pomysł, żeby pozwać Kosę do sądu za nieprofesjonalne podejście do wykonywania obowiązków piłkarza.
– W ubiegłym sezonie z Kamila byliśmy bardzo zadowoleni. Był wyróżniającym się zawodnikiem i wiele nam pomógł. Nie mieliśmy do niego żadnych zastrzeżeń. Skoro Kosowski został w klubie, to też musiał być zadowolony. Problemy zaczęły się w tej rundzie. Niestety Kamil obniżył loty, grał przeciętnie, w niektórych spotkaniach prezentował się bardzo słabo. To nie jest tak, że po jednym beznadziejnym meczu z Polonią Warszawa został odesłany do Młodej Ekstraklasy. Ta decyzja w nas dojrzewała – podkreśla Marcin Szymczyk, prezes zespołu z Bełchatowa.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.