Powrót Kamila Kosowskiego do Wisły Kraków, to bez dwóch zdań jedno z najgłośniejszych wydarzeń zimowego okna transferowego w Polsce. Sam zawodnik nie ukrywał, że możliwość ponownego grania przy Reymonta, to dla niego bardzo duże wyróżnienie.
– Założyć dres wiślacki to niezapomniane przeżycie, bardzo się z tego cieszę. W poniedziałek jedziemy na obóz, tam rozegramy mecze sparingowe, i o ile trener na to pozwoli, będę mógł kolejny raz zagrać w koszulce Wisły – komentował na gorąco Kosowski.
– Można żartobliwie powiedzieć, że co 5 lat lubię wpaść tu na 6 miesięcy, zrobić porządek i wyjechać. Wisła w moim sercu jest cały czas, także i taki pomysł był zawsze w mojej głowie. Nie zawsze było to możliwe. Dowiedziałem się o tym, że będzie taka możliwość z jakiś miesiąc temu i w zasadzie, nie chcąc tego zepsuć, trzymałem to w tajemnicy. Jak widać, prawie do końca się to udało – dodał „Kosa”.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.