Trwa fatalna passa
Milanu. 18-krotni mistrzowie Włoch przegrali 1:3 z Lazio Rzym w spotkaniu 20. kolejki
Serie A. Rezultat tego meczu może przesądzić o zwolnieniu trenera Filippo Inzaghiego.
Gra Milanu w ostatnim czasie może przyprawiać jedynie o ból głowy
Od kilku dni mówiło się
we Włoszech o zwolnieniu aktualnego szkoleniowca Milanu. Media na Półwyspie
Apenińskim donosiły, że niezadowolony z wyników drużyny Silvio Berlusconi ma
już dwóch kandydatów gotowych zastąpić Inzaghiego. W grę wchodzą podobno
Luciano Spaletti oraz Cesare Prandelli.
Słabo spisująca się w
tym sezonie ekipa z Mediolanu zawiodła również w sobotnim meczu z Lazio w
Rzymie, choć pierwsza połowa wcale tego nie zapowiadała. Od czwartej minuty
goście prowadzili po golu niezawodnego Jeremy’ego Meneza. Dla Francuza był to
już dziesiąty gol w Serie A w sezonie 2014/15.
W drugiej części
spotkania na boisku bezapelacyjnie rządzili gospodarze. Już po dwóch minutach
od wznowienia gry, wyrównującą bramkę strzelił Marco Parolo, który efektownie
wykończył świetne podanie Miroslava Klose.
Zaledwie cztery minut
później niemiecki napastnik znowu odegrał kluczową rolę, jednak tym razem nie
podawał, a strzelał. 36-latek wykorzystał koszmarny błąd obrony Milanu i
wyprowadził swój zespół na prowadzenie.
Na dziewięć minut przed
ostatnim gwizdkiem arbitra, gości pogrążył Parolo. Włoski pomocnik wykończył
świetną zespołową Lazio.
W pierwszej minucie
doliczonego czasu gry doszło do skandalicznej sytuacji. Sfrustrowany postawą
swojej drużyny Philippe Mexes zaatakował bez piłki Stefano Mauriego, chwytając
go za gardło. Francuski obrońca Milanu zobaczył czerwoną kartkę, ale nie udał
się do szatni, lecz… w kierunku Mauriego! Mexes po raz drugi zaatakował
kapitana Lazio: najpierw próbował uderzyć rywala głową, a chwilę później zaczął
go dusić. Krewkiego zawodnika gości spacyfikowali koledzy z drużyny i piłkarze
z Rzymu, a na murawie wywiązała się szamotanina.
Dla zespołu z Mediolanu był to piąty kolejny mecz bez wygranej w lidze. Rossoneri zajmują obecnie dziesiątą pozycję w tabeli. Natomiast ich sobotni rywale awansowali na trzecią lokatę.