Jedenasta kolejka Primera Division jeszcze się nie skończyła, ale już wiadomo, że stoi ona pod znakiem ucieczki gigantów reszcie stawki: Real i Barca wygrały wysoko swoje mecze, zaś członkowie grupy pościgowej: Atletico, Sevilla, Sociedad straciły punkty w meczach, które powinny wygrać. Zostaje jeszcze Granada, który zmierzy się dziś z Getafe.
Sevilla była bliska zwycięstwa na Mestalla, ale ostatecznie po dośrodkowaniu z rzutu wolnego wyrównał Ruben Sobrino. W ten sposób zespół z Ramon Sanchez Pizjuan nie przełamał swego rodzaju klątwy. Otóż w ostatnich ośmiu sezonach, licząc z aktualnym, SFC nie potrafi wygrać na żadnym z pięciu najsłynniejszych stadionów Hiszpanii: Camp Nou, Santiago Bernabeu, Vicente Calderon/Wanda Metropolitano, San Mames i właśnie Mestalli. W 36 – łącznie z wczorajszym – meczach na nich rozegranych ma bilans: 0 zwycięstw – 5 remisów – 31 porażek, czyli na możliwych do zdobycia 108 punktów, zdobyła pięć. Oto prawdziwa przyczyna tego, dlaczego drużyna, który od 2012 zanotowała wiele sukcesów międzynarodowych nigdy nie włączyła się na poważnie do walki o mistrzostwo Hiszpanii.
Wczoraj było naprawdę blisko zwycięstwa, ale znów się nie udało. Następna okazja – 18 stycznia na Santiago Bernabeu!
Real Madryt obserwuje pomocnika. To piłkarz z Serie A
Real Madryt monitoruje rynek transferowy w poszukiwaniu wzmocnień na nowy sezon. Na radarze Królewskich znalazł się zawodnik jednego z włoskich zespołów.