Czy w przypadku Milanu można już mówić o poważnym kryzysie formy? Wszystko na to wskazuje. Rossonerich rozegrali kolejny bardzo słaby mecz i byli zdecydowania słabsi od Fiorentiny (1:3) w ostatnim meczu tego weekendu na włoskich boiskach.
Milan zawiódł po raz kolejny (fot. Reuters)
Starcie Milanu i Fiorentiny zostawiono na deser, jeśli chodzi o szóstą kolejkę. Na San Siro spodziewano się spory emocji, a jeśli chodzi o polskich kibiców, to dodatkowym smaczkiem była dla nich obecność w składach obu drużyn naszych reprezentantów, a więc Krzysztofa Piątka i Bartłomieja Drągowskiego. Na ławce rezerwowych Violi zasiadł z kolei Szymon Żurkowski, który przy sporej konkurencji nie ma obecnie szans na regularne występy.
Milan doznał już od startu rozgrywek trzech porażek i było jasne, że kolejna wpadka można sprawić, że coraz głośniej zacznie mówić się o zmianie trenera w Mediolanie.
Jak się jednak okazało, gospodarze od początku mieli problem ze złapaniem odpowiedniego rytmu. Jeśli zaś chodzi o Fiorentinę, to ta dyktowała swoje warunki, a prym w jej szeregach wiódł już ponad 36-letni Franck Ribery. To zresztą po jego świetnej szarży, w polu karnym Milanu się zakotłowało. Francuz minął kilku rywali niczym tyczki slalomowe i zabrakło jedynie finalizacji. Radość Rossonerich z wyjścia z opresji trwała bardzo krótko, ponieważ w obrębie „szesnastki” faulował Ismael Bennacer i sędzia podyktował karnego. Jego pewnym egzekutorem okazał się Erick Pulgar i Viola wyszła na czoło rywalizacji.
Gdyby na początku spotkania nieco bardziej skuteczny był Federico Chiesa, a właściwie gdyby jego strzału w znakomity sposób nie obronił Gianluigi Donnarumma, to Fiorentina mogłaby prowadzić już różnicą dwóch trafień.
Mediolańczycy także szukali swoich szans. Najlepszą okazję miał Suso, którego mocne uderzenie z dystansu nad poprzeczką zdołał przenieść Drągowski. Oprócz tego w polu karnym gości doszło do kontrowersyjnej sytuacji, kiedy powalony na murawę został Krzysztof Piątek, ale tym razem arbiter na „wapno” nie wskazał.
Jeśli Milan miał od początku drugiej połowy ruszyć do odrabiania strat, to jego zapały zostały bardzo szybko zgaszony. Wszystko przez nieodpowiedzialne zachowanie Mateo Musacchio, który w brutalny sposób zaatakował Ribery’ego i sędzia po sprawdzeniu powtórek wyrzucił go z boiska z czerwoną kartką.
Pokłosiem tego zajścia była z kolei konieczność dokonania korekty w składzie gospodarzy. Jej ofiarą padł Piątek, którego na boisku zastąpił Leonardo Duarte.
Fiorentina poczuła krew i podwyższyła prowadzenie. W 66. minucie sztuki tej dokonał Gaetano Castrovilli, który w polu karnym dopadł do piłki odbitej przez Donnarummę i z bliska skierował ją do bramki. Jak się okazało, to jednak nie był koniec dramatu gospodarzy w tym meczu. Kilka chwil później Bennacer sprokurował kolejnego karnego, a tym razem piłkę na jedenastym metrze ustawił Chiesa. Włoch uderzył mocno, ale Donnarumma wyczuł jego intencje i zdołał obronić.
Chiesa zdołał się jednak zrehabilitować i 78. minucie to właśnie on obsłużył dokładnym podaniem Ribery’ego, a ten będąc już w polu karny, z wdziękiem nastolatka zakręcił obrońcami i płaskim strzałem posłał piłkę do siatki.
Milan był jeszcze w stanie odpowiedzieć po trafieniu Rafaela Leao, ale na więcej miejscowych piłkarzy nie było już stać. Tego wieczoru byli po prostu dużo słabsi piłkarsko, a skoro musieli gonić wynik w osłabieniu, to było jasne, że nic z tego nie może wyniknąć.