Krzysztof Kotorowski to przypadek szczególny. W Lechu jest od lat i zawsze miał być czyimś dublerem, bo Kolejorz szukał bramkarza bardziej klasowego. I zawsze okazywało się, że kiedy inni zawodzili, to na Kotorowskiego można było liczyć. W końcu to Lech zaproponował przedłużenie wygasającego w czerwcu kontraktu. Doszło zatem do casusu Mariusza Pawełka w Wiśle. Tyle że Kotorowski nie zamierza uciekać, bo z Lechem jest związany emocjonalnie.
– Gdyby nie to, pewnie podjąłbym rozmowy z Arką Gdynia, bo miałem stamtąd konkretne zapytanie – mówi „Piłce Nożnej”. – Kierunek turecki raczej był trochę enigmatyczny, brakowało bowiem konkretów. Pierwszeństwo ma jednak zawsze Lech i dziś jesteśmy blisko porozumienia. Jeśli przedłużę umowę, to kto wie, czy nie z opcją, że po jej wygaśnięciu pozostanę na Bułgarskiej w charakterze trenera młodzieży.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.