Do sporej niespodzianki doszło w pierwszym meczu 27. kolejki Premier League. Manchester United tylko zremisował na własnym boisku z Bournemouth (1:1) i to pomimo tego, że goście musieli przez całą drugą połowę grać w osłabieniu. Niekwestionowanym bohaterem The Cherries był Artur Boruc, który rozegrał najlepsze spotkanie w sezonie.
Artur Boruc rozegrał na Old Trafford znakomite zawody (fot. Łukasz Skwiot)
Starcie na Old Trafford miało swojego zdecydowanego faworyta i byli nim oczywiście piłkarze Jose Mourinho. Czerwone Diabły wygrały niedawno Puchar Ligi Angielskiej, co – jak można było zakładać – nada im rozpędu przed decydującą fazą sezonu. Już pierwsze minuty pokazały, że gospodarze nie zamierzają czeka na rozwój wypadków na boisku i chcą jak najszybciej zapewnić sobie konkretną zaliczkę.
Na bramkę Artura Boruca raz za razem sunęły kolejne ataki i gdyby po pierwszym kwadransie Manchester prowadził różnicą dwóch lub trzech goli, to nikt nie mógłby być zdziwiony. Tak by zapewne było, gdyby nie polski bramkarz, który bronił jak w transie i w ciągu zaledwie kilkunastu minut zapisał na swoim koncie przynajmniej trzy znakomite interwencje.
Dominacja zawodników Mourinho było jednak tak duża, że wydawało się, iż kapitulacja Bournemouth jest jedynie kwestią czasu. Blok defensywny gości został w końcu skruszony w 24. minucie, kiedy to Antonio Valencia wstrzelił piłkę w pole karne The Cherries, a tam w tempo wbiegł Marcos Rojo i sprytnym strzałem pokonał Boruca. Były już reprezentant Polski nie miał w tej sytuacji nic do powiedzenia.
Wydawało się, że po tym jak padł pierwszy cios, kolejne będą już jedynie kwestią czasu. Jak się jednak okazało, podopieczni Eddiego Howe’a mieli inne plany i jeszcze przed przerwą udało się im doprowadzić do wyrównania. W 40. minucie Phil Jones faulował we własnym polu karnym i arbiter nie zawahał się ze wskazaniem na „wapno”. Pewnym egzekutorem jedenastki okazał się z kolei Joshua King.
Jeśli ktoś myślał, że to koniec emocji w pierwszej części gry, ten srodze się pomylił. Jeszcze przed przerwą w polu karnym gości doszło bowiem do gorszących scen. Najpierw Zlatan Ibrahimović uderzył łokciem w twarz Tyrone’a Mingsa i powinien został wyrzucony z boiska. Taka sama kara powinna spotkać Mingsa, który próbował nadepnąć na głowę szwedzkiego napastnika. Zamiast tego pod prysznic odesłany został Andrew Surman, który za niesportowe zachowanie został ukarany drugą żółta kartką.
Artur Boruc beats Zlatan Ibrahimovic to the header with a punch away.
W drugiej połowie Manchester naciskał, ale długo nie mógł zdobyć gola. Okazję ku temu miał Ibrahimović, który w 71. minucie stanął oko w oko z Borucem, wykonując rzut karny. Szwed uderzył mocno, ale polski bramkarz ponownie stanął na wysokości zadania i zdołał odbić strzał.
Grający w przewadze jednego zawodnika gospodarze przeważali, mieli większe posiadanie piłki, jednak niewiele z tego wynikało. Albo brakowało im ostatniego podania, albo bardzo dobrze bronił Boruc.
Więcek goli na Old Trafford już nie zobaczyliśmy i niespodzianka w Manchesterze stała się faktem.
Cole Palmer opuści Chelsea? Liam Rosenior stawia sprawę jasno
W ostatnim czasie w brytyjskich mediach pojawiło się sporo plotek łączących Cole’a Palmera z odejściem z Chelsea. Liam Rosenior, szkoleniowiec The Blues, przed dzisiejszym meczem Ligi Mistrzów z Napoli skomentował te doniesienia.