W sobotę zakończył sezon, zdobywając 22 bramkę. Nie zatrzymał go nawet Gianluigi Buffon, nie znalazł sposobu cały Juventus. Odparł atak Carlosa Teveza i czekał na to, co zrobi dzień później Mauro Icardi z Interu. KROK W TYŁ, DWA DO PRZODU
W 2003 roku z bądź co bądź pierwszoligowej Brescii przeniósł się do drugoligowego jeszcze Palermo, gdzie jednak pojawił się żądny sukcesów nowy właściciel, a z nim spore pieniądze. Toni idealnie wpasował się do nowego środowiska. Od razu zaczął strzelać gola za golem, zadziwiał regularnością, słowem – stał się tak skutecznym snajperem, jakim wcześniej nigdy nie był. W trzech pierwszoligowych sezonach jako zawodnik Vicenzy i Brescii zdobył tylko 25 bramek. Po 15 trafień w sezonie zaliczył, grając w drugoligowym Treviso i trzecioligowym Lodigiani. Natomiast pierwszy rok gry w Palermo zakończył z 30-bramkowym dorobkiem, co dało mu tytuł króla strzelców Serie B i było najlepszym wynikiem w historii od 1932 roku. Wkrótce stał się prawdziwym postrachem obrońców i bramkarzy z Serie A. Zgodnie z przypuszczeniami Palermo okazało się jedną z rewelacji ligi włoskiej, a mierzący 194 centymetry napastnik jego największą gwiazdą. Podobały się nie tylko jego gole. Generalnie prezentował efektowny i oryginalny styl gry, łączący snajperskie umiejętności z wielką elegancją. Przy koszykarskim wzroście imponował sprytem, zwinnością, szybkością i wyszkoleniem technicznym.
20 goli i czwarte miejsce w klasyfikacji strzelców stanowiły świetną wizytówkę. Nic dziwnego, że trafił do reprezentacji. I kiedy wszystko układało się tak harmonijnie, podjął kolejną ryzykowną decyzję i skazał się na niepewność. Z dobrze zorganizowanego Palermo odszedł do wielkiej niewiadomej, jaką była Fiorentina, która dopiero co ledwo uratowała się przed degradacją. W Toniego zainwestowała 10 milionów euro. Natychmiast stał się wielkim ulubieńcem żywiołowych kibiców z sektora Fiesole, którzy wykreowali go na następcę wielkiego i niezapomnianego Gabriela Batistuty, który w barwach fioletowych grał przez dziewięć lat i w tym czasie strzelił 168 goli.
31 goli w sezonie 2005-06 ubrało go w królewską koronę i Złoty But dla najlepszego strzelca lig europejskich.
(…)
Tomasz LIPIŃSKI
Cały artykuł można znaleźć w najnowszym numerze Tygodnika „Piłka Nożna”