Krychowiak żartował? Może tak, ale Arsenal naprawdę go potrzebuje
„Doszedłem do porozumienia z angielskim klubem” – tak jeszcze kilka dni temu pisał Grzegorz Krychowiak na swoim Twitterze. Kto bardziej spostrzegawczy, bardzo szybko zorientował się, że pomocnik Sevilli stroi sobie żarty z okazji hiszpańskiego odpowiednika naszego prima aprilis. Czy jednak przeprowadzka Polaka do Premier League naprawdę jest niemożliwa? Niekoniecznie.
Arsenal potrzebuje Krychowiak, ale czy on chciałby zostać Kanonierem?
Niewielu było chyba takich, którzy spodziewali się, że kariera Krychowiaka będzie się rozwijała w takim tempie. Jeszcze do niedawna grał on przecież w średniaku ligi francuskiej – Stade Reims i ok, zbierał dobre oceny, ale Primera Division to jednak półka wyżej. Co więcej, Polak trafił do Sevilli, czyli niezwykle solidnej firmy, która w poprzednim sezonie triumfowała przecież w Lidze Europy. Klub z Andaluzji był jednak zdeterminowany i uznał, że warto wyłożyć za 24-letniego pomocnika około 6 milionów euro. Jak pokazała przyszłość, był to absolutny strzał w dziesiątkę.
Krychowiak praktycznie z marszu wdarł się do pierwszego składu Sevilli, mimo tego, że Unai Emery na posuchę w środkowym sektorze boiska uskarżać się nie może. W centrum mogą bowiem z powodzeniem grać Vincent Iborra, Stephan M’bia, Daniel Carrico czy Ever Banega. Mimo tego, to właśnie Polak występuje najwięcej i zbiera niezwykle wysokie noty. Hiszpańskie media rozpływają się w zachwytach nad jego wytrzymałością, wolą walki i zaangażowaniem. Nie bez kozery Krychowiak zyskał sobie przydomek „Płuc Sevilli”.
W bieżącym sezonie reprezentant Polski rozegrał na wszystkich frontach 20 spotkań w barwach swojego klubu. W tym czasie przebywał na boisku przez 1669 minut, strzelił jednego gola, zanotował jedną asystą i obejrzał sześć żółtych kartek. Jego średnia ocen wystawionych przez fachowy serwis WhoScored.com, to aż (7,49), czyli najwyższa z całej Sevilli.
Bardzo dobra dyspozycja Krychowiaka nie umknęła, bo umknąć nie mogła, wysłannikom wielu mocnych klubów w całej Europie. Polak nie jest dzisiaj postacią anonimową. Jeśli gra się na wysokim poziomie w lidze hiszpańskiej i Lidze Europy, a to tego wszystkiego dodaje się solidne występy w reprezentacji (jak chociażby mecz z Niemcami, o którym mówił cały świat), to notowania takiego zawodnika momentalnie idą w górę, a jego samego zaczyna się w mediach łączyć z najróżniejszymi klubami.
Dokładnie tak jest w przypadku naszego bohatera, którego już od dłuższego czasu łączy się z londyńskim Arsenalem. Dlaczego akurat z Kanonierami? Ponieważ tam pozycja defensywnego pomocnika jest od dawna bardzo słabo obsadzona. 33-letni Mikel Arteta nie daje już takiej jakości jak jeszcze kilka sezonów wcześniej, a Mathieu Flamini pewnego poziomu raczej nigdy nie przeskoczy. To sprawia, że w ostatnich spotkaniach Arsene Wenger postawił na Francisa Coquelina, ale to też nie jest (jeszcze?) piłkarz odpowiedniego formatu, jeśli chodzi o Arsenal.
W środku pola Kanonierów mogą również występować Jack Wilshere, Aaron Ramsey, Tomas Rosicky i Calum Chambers, ale nie ma co oszukiwać, to nie są defensywni pomocnicy. Takim nie jest także Abou Diaby, jednak na niego już chyba mało kto liczy i tak naprawdę do końca swojej umowy pozostanie on figurantem na liście płac Arsenalu.
Wenger ma więc bardzo poważny problem, szczególnie jest spojrzymy na rywali londyńczyków w Premier League. Sprawdźmy.
Jak więc widać, praktycznie każdy zespół ma ludzi od czarnej roboty. Silnych, zdecydowanych, nie bojących się wsadzić głowy, tam gdzie niektórzy nie wsadziliby nogi. Kogoś takiego brakuje na Emirates Stadium, a trzeba dodać, że jest to pozycja, którą Wenger zaniedbywał od lat. Nawet grający w Arsenalu Alex Song nigdy nie był klasycznym defensywnym pomocnikiem, a raczej środkowym z mocnymi zapędami ofensywnymi. Do takich tytanów jak Patrick Vieira, Gilberto, Emanuel Petit, Ray Parlour czy David Rocastle dzisiaj nikt nie jest w stanie nawiązać i raczej nietrudno wysnuć wniosek, że Kanonierzy potrzebują w środku pola faceta z jajami, takiego właśnie jak Krychowiak.
Pytania w tej sytuacja są dwa. Po pierwsze, czy Wenger byłby skłonny do wyłożenia na stół 30 milionów euro, ponieważ właśnie taką klauzulę ma w swoim kontrakcie Krychowiak. Po drugie, czy sam Polak w ogóle byłby zainteresowany przeprowadzką do północnego Londynu. 24-latek dopiero co zadomowił się w Andaluzji, coraz lepiej mówi po hiszpańsku, ma pewne miejsce w składzie i walczy z Sevillą o grę w Lidze Mistrzów.
Na razie Krychowiak skupia się więc na grze w Primera Division. Już w niedzielę jego drużyna zmierzy się na własnym boisku z Celtą Vigo i będzie walczyć o kolejny komplet punktów, który przy korzystnym układzie pozostałych rezultatów, dałby Los Palanganas awans nawet na czwarte miejsce w tabeli. Co będzie dalej? Cóż, okno transferowe dopiero się otworzyło. Karty są w grze.
Real Madryt obserwuje pomocnika. To piłkarz z Serie A
Real Madryt monitoruje rynek transferowy w poszukiwaniu wzmocnień na nowy sezon. Na radarze Królewskich znalazł się zawodnik jednego z włoskich zespołów.