Czy to już kryzys, czy jeszcze dołek formy? W ostatnim meczu 4. kolejki PKO Bank Polski Ekstraklasy Piast Gliwice przegrał na swoim terenie z Jagiellonią Białystok (0:1). Piastunki przedłużyły więc swoją serię spotkań bez zwycięstw i gola w tym sezonie do czerech, natomiast Jagiellonia wciąż nie znalazła pogromcy.
Jagiellonia odniosła ważne zwycięstwo w Gliwicach (fot. 400mm.pl)
Obie drużyny rozpoczęły nowy sezon w zgoła odmienny sposób. Piast Gliwice w trzech pierwszych meczach wywalczył zaledwie jeden punkt za remis z dużo niżej notowaną Wartą Poznań. Co więcej, podopieczni Waldemara Fornalika nie zdobyli w nich ani jednego gola, a ich gra nie nie pozwalała spoglądać w przyszłość z optymizmem.
Co więcej, Piastunkom przyszło walczyć o przełamanie na kilkadziesiąt godzin przed spotkaniem z FC Kopenhaga w eliminacjach Ligi Europy. Można było więc w ciemno zakładać, że większy nacisk w tak ważnym tygodniu zostanie przełożony właśnie na arenę międzynarodową.
Podobnych problemów nie ma w Jagiellonii. Klub z Podlasia dwukrotnie remisował i odniósł jedno zwycięstwo – ogrywając przy Łazienkowskiej Legię Warszawa. Drużyna Bogdana Zająca ma co prawda jeszcze problemy z ustabilizowaniem formy, jednak w całościowym rozrachunku wygląda znacznie lepiej od Piasta.
Poniedziałkowy mecz był od początku dość wyrównany. Grę prowadził Piast, jednak Jagiellonia była w stanie odgryzać się groźnymi kontratakami, które siały sporo spustoszenia przed polem karnym gospodarzy.
Pierwszą znakomitą okazję na otworzenie wyniku miał Piast, który powinien wyjść na prowadzenie już w 7. minucie. Po precyzyjnym dośrodkowaniu Sebastiana Milewskiego głową uderzył Piotr Parzyszek, ale Jagiellonię uratowała poprzeczka. Goście na tak klarowną okazję musieli czekać do 37. minuty, ale kiedy już się nadarzyła, od razu przyniosła im gola.Wrzutkę przed bramkę zamknął Maciej Makuszewski, który tuż przy słupku skierował piłkę do siatki. Radość piłkarzy Jagiellonii nie trwała jednak długo, ponieważ interwencja VAR wykazała pozycję spaloną.
Przed przerwą Piast nie oddał ani jednego celnego strzału, a dodatkowo przedłużył swoją serie kolejnych połówek meczowych bez gola w tym sezonie do siedmiu. Po zmianie stron miejscowi nadal próbowali się przełamać, jednak niewiele z tego wszystkiego wynikało.
Jagiellonia swoją szansę z kolei wykorzystała i w 58. minucie wyszła na prowadzenie. Piłkę przed polem karnym przejął Jesus Imaz, który miał nieco miejsca i zdecydował się na strzał. Jak się okazało, przymierzył znakomicie i Frantisek Plach nie był w stanie obronić.
Im bliżej końca zawodów, tym większy był napór Piasta, ale gospodarzom brakowało szczęścia. W 88. minucie w poprzeczkę trafił Michał Żyro, a dobitkę Kristophera Vidy w znakomitym stylu obronił Pavels Steinbors.
Wynik już finalnie nie uległ zmianie i po ostatnim gwizdku ręce w geście triumfu mogli wnieść piłkarze z Białegostoku.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.