Piast Gliwice sięgnął kompletnego dna. Kryzys byłego mistrza Polski jest bardzo głęboki i dzisiejszy mecz był tego idealnym potwierdzeniem. Śląska drużyna została rozbita na własnym stadionie przez Lecha Poznań 1:4.
Co się dzieje z drużyną Waldemara Fornalika? (foto: Reuters)
Ostatnie pięć spotkań w wykonaniu Piasta były tragiczne, na 15 możliwych punktów mistrz Polski z sezonu 2018-19 zdobył raptem jeden. Kibice z Gliwic po cichu liczyli, że być może starcie z Lechem będzie przełamaniem katastrofalnej formy prezentowanej przez ich ulubieńców.
Już w 6. minucie Jakub Moder rozwiał jakiekolwiek nadzieje gospodarzy, młody reprezentant Polski wykorzystał dogranie Satki i skierował piłkę do siatki. Pierwsza część meczu była wyrównana i obie drużyny miały podobną ilość sytuacji do zdobycia gola, jednak wyłącznie Lech potrafił to wykorzystać. Kilka minut przed przerwą genialny w ostatnim czasie Dani Ramirez zdobył kolejnego gola w barwach poznańskiej drużyny, podwyższając jej prowadzenie w tym spotkaniu.
W drugiej połowie Piast zwyczajnie nie istniał. Gospodarze nie mieli ani jednej akcji pod bramką Lecha i nie wypracowali okazji do strzelenia gola. Prym wiódł Kolejorz, który zanotował stuprocentową skuteczność strzałów -wszystkie uderzenia leciały w kierunku światła bramki. Filip Marchwiński oraz Nika Katcharava podwyższali prowadzenie swojej drużynie, jednocześnie dobijając już leżącego Piasta. W 87. minucie honorowego gola gospodarzom z rzutu karnego zdobył Michał Żyro.
Drużyna prowadzona przez Waldemara Fornalika zajmuje ostatnią pozycję w klasyfikacji Ekstraklasy. Gra piłkarzy z Gliwic jest beznadziejna, nie mają żadnych atutów na placu gry i popełniają elementarne błędy na własnej połowie. Niestety na horyzoncie nie widać, aby w najbliższym czasie ta uległa choć minimalnej poprawie.
Na innym biegunie znajduje się drużyna Lecha, która jest na szczycie formy. Awans do fazy grupowej Ligi Europy jedynie rozbudził apetyty zawodników z Poznania, którzy wygrywają swój drugi mecz w tym sezonie Ekstraklasy i zajmują 6. miejsce z ośmioma punktami na koncie.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.