Kryzys trawi Chelsea Londyn. Samotność właściciela
Internet
nie ma litości. Pacjent jeszcze nie umarł, a już trwa taniec na
jego nagrobku.
Roman Abramowicz nie ma ostatnio zbyt wielu powodów do zadowolenia
Na
facebooku ktoś utworzył wydarzenie: na Stamford Bridge 15 maja
około godziny 18.00 ma odbyć się najgorętsza impreza sezonu
2015-16 w Premier League. Wtedy rozgrywki dobiegną końca, a
świętowany będzie… spadek z ligi Chelsea Londyn.
Migiem
w wydarzeniu potwierdziło udział kilkadziesiąt tysięcy osób.
Zaczęło się głosowanie: kto poprowadzi na imprezie odkryty
autobus? Padło na Evę Carneiro, którą Mou przepędził z klubu na
początku sezonu, choć nie brakowało też głosów, że autobus
zostanie po prostu sprzedany. Zresztą pani doktor zajmowała wysoką
lokatę w typowaniu następcy Portugalczyka w roli menedżera, jak
również Johna Terry’ego na środku defensywy. Bawiło to
wszystkich, poza samym JM i Romanem Abramowiczem.
Koszt
zwolnienia? 100
milionów
Obaj
panowie nie mają żadnych powodów do radości. Portugalczyk
przypomina samego siebie z najgorszych czasów w Realu Madryt. Jest
podejrzliwy, wszędzie szuka spisku, winni tego, że Chelsea zajmuje
16. pozycję w tabeli PL są wszyscy, tylko nie on. W końcu nie z
przypadku nadano mu pseudonim The Special One.
– Nie
pamiętam, żeby zespół broniący tytułu rozpoczął nowy sezon w
tak tragicznym stylu. Mou musi w końcu wziąć odpowiedzialność za
to co dzieje się z jego drużyną – ocenił ekspert stacji Sky
Sports, Jamie Redknapp.
Od
Portugalczyka obrywają po kolei: a to Eva Carneiro, a to Arsene
Wenger, ostatnio natomiast sędziowie. Do publicznej wiadomości
przedostały się słowa wykrzyczane przez Mou do arbitra meczu z
West Hamem, przegranego przez mistrzów Anglii: – Wenger ma co do
was rację, jesteście k…. słabi – zrugał sędziego. A że z FA
Portugalczyk ma na pieńku od dawna, to mecz ze Stoke City, też
przegrany, oglądał w hotelowym pokoju, natomiast zespół
prowadzili jego asystenci. Choć nie do końca, ponieważ FA wyraziła
zgodę na kontaktowanie się ze sztabem za pomocą telefonu, dołożyła
jednak 40 tysięcy funtów kary. Dla Mou to żaden wydatek, na mocy
nowego czteroletniego kontraktu z The Blues, zawartego zaledwie trzy
miesiące temu, zarabia 7,5 milionów funtów rocznie – cała umowa
warta jest 30 baniek. Właśnie w tym miejscu pojawiają się
problemy Abramowicza.
Mourinho
można zwolnić w każdym momencie. Już raz właściciel Chelsea nie
bał się podnieść ręki na The Special One, więc nie byłoby to
dla niego czymś nowym, czy wybitnie stresującym. Każdy człowiek
biznesu musi jednak potrafić liczyć. A Abramowicz liczy wyjątkowo
dobrze, w końcu to jeden z najbogatszych Rosjan. „The Telegraph”
oszacował, że koszt przedterminowego zwolnienia Mou to nie tylko 10
milionów funtów rekompensaty – w kontrakcie znalazł się podobno
zapis mówiący, że jeśli Chelsea zdecyduje się zwolnić
Portugalczyka przed końcem umowy, ma otrzymać właśnie taką
kwotę, o ile będzie miał na to ochotę, jeśli nie będzie miał,
wtedy klub musi płacić mu pensję do końca kontraktu. Łączny
koszt zwolnienia Mou będzie zdecydowanie wyższy, dziennikarze
szacują, że wyniesie ponad 100 milionów funtów! Po pierwsze, klub
musi zatrudnić nowego trenera za poważne pieniądze, po drugie –
ten nowy szkoleniowiec będzie potrzebował wzmocnień. Wśród
kandydatów na następcę Mou wysoko stoją akcje na przykład Diego
Simeone, sam Cholo nie zna języka angielskiego, ale naukę rozpoczął
German Burgos, prawa ręka Argentyńczyka i to ma niby świadczyć o
rychłej przeprowadzce do Londynu. Ale żeby w ogóle myśleć o
wyciągnięciu Simeone z Atletico Madryt, najpierw trzeba zapłacić
15 milionów funtów odstępnego, bo tak skonstruowany jest jego
kontrakt. „The Telegraph” donosi na bazie źródeł zbliżonych
do Argentyńczyka, iż Simeone uważa, że Chelsea potrzebuje
wzmocnień. Poważnych wzmocnień. Jeśli więc na przykład chciałby
pociągnąć za sobą do Londynu jedną ze swoich gwiazd, Antoine
Griezmanna lub Koke, The Blues musieliby się liczyć z wydatkiem
przynajmniej 40 milionów funtów. Po trzecie wreszcie, nie ma żadnej
pewności, że następca Portugalczyka zdoła skończyć sezon
Premier League w najlepszej czwórce. W historii PL przecież tylko
raz zdarzyło się, aby zespół, który w 12 kolejkach zdobył 11
punktów, zakończył sezon w pierwszej szóstce (Aston Villa
2003-04). Liga angielska w rankingu UEFA zajmuje co prawda trzecie
miejsce i daje jej to możliwość wystawienia w Lidze Mistrzów aż
czterech zespołów, niemniej do sześciu droga nieskończenie
daleka, o ile UEFA nagle nie wprowadzi nowych reguł, co jest
niemożliwe. A brak awansu do Ligi Mistrzów to dla Chelsea strata 40
milionów funtów. Z Portugalczykiem też żadnej pewności
kwalifikacji do rozgrywek nie ma, ale przynajmniej nie trzeba ponosić
dodatkowych kosztów, a w obecnej edycji zespół radzi sobie całkiem
nieźle i także dlatego Abramowicz na razie Mou nie pogonił.
Wszystko wskazuje więc na to, że to małżeństwo będzie nadal
trwało, nie wiadomo jednak jak długo. Tyle że miłość
przerodziła się w rozsądek.
Kto, jeśli nie Mou?
Słupki
zysków i strat to pożywienie dla Abramowicza i jego świty, media
żywią się jednak innymi informacjami. Dlatego lista nazwisk
ewentualnych następców Portugalczyka jest okazała. Poza Simeone
pojawia się na niej Pep Guardiola, którego przyszłość w Bayernie
Monachium wciąż nie jest jasna, inni wsadzają na to miejsce Carlo
Ancelottiego, Fabio Capello osobiście zgłosił akces w mediach,
jakby mało mu było pieniędzy i spektakularnych porażek w
ostatnich latach, ktoś wymienia też zwolnionego niedawno z
Liverpoolu Brendana Rodgersa. Irlandczyk z Ulsteru nie ma jednak
chyba zbyt wysokich notowań na Stamford Bridge, bo jeszcze kiedy
dowodził Swansea na pytanie o możliwość pracy z Chelsea
odpowiedział: – Staram się budować karierę, a nie ją
zniszczyć. Te słowa są do dziś pamiętane w Londynie. Generalnie
jednak, mimo że zaraz po porażce ze Stoke fala spekulacji urosła
do wielkich rozmiarów, z upływem czasu wszystkim zaczął wracać
rozum do głów. Zaczęły przeważać opinie, że Mou powinien
utrzymać posadę, w końcu kto ma wyciągnąć Chelsea z kryzysu,
jeśli nie jeden z czołowych trenerów na świecie. Zauważono, że
mecz ze Stoke był najlepszym w ostatnim czasie w wykonaniu The Blues
w PL, zauważono progres. Nie wiadomo tylko czy intencje były
szczere, czy wynikały z chłodnej kalkulacji autorów nie chcących
robić sobie wroga z było nie było menedżera mistrzów Anglii.
Kibice natomiast stali po stronie Portugalczyka od początku, a w
Stoke, gdzie Mourinho miał zakaz wstępu na stadion, na trybunach
pojawili się w maskach z podobiznami szkoleniowca.
Klimat
wokół JM zaczął się ocieplać. Co nie znaczy, że wszystkie
sprawy zostały załatwione. Jeśli mecz ze Stoke przyniósł
poprawę, warto pamiętać, że to nie Portugalczyk dowodził
zespołem. Na początku listopada głośno było o tym, że jeden z
zawodników Chelsea miał powiedzieć: – Dla Mourinho wolę
przegrać, niż wygrać. I być może to jest sedno problemu, relacje
Portugalczyka z piłkarzami. Już w Realu był z tym duży kłopot,
hiszpańskie media rozpisywały się o coraz to nowych wojenkach w
szatni Królewskich i niemal otwartym konflikcie z legendą klubu
Ikerem Casillasem, niedawno wyszła na jaw też kłótnia z Cristiano
Ronaldo, ale na premierze filmu o CR7 JM miał się pojawić. Wśród
głównych podejrzanych o nieprzychylne spojrzenie w kierunku
Portugalczyka są teraz John Terry, Cesc Fabregas i Eden Hazard. Mowa
więc o zawodnikach, którzy dla Chelsea byli fundamentalnymi
postaciami w zeszłym sezonie, kiedy wygrywała ligę. A Terry w
dodatku jest tym dla Chelsea, kim dla Realu był Casillas. Kimś
nietykalnym, poza wszelkim podejrzeniem. Co tu dużo mówić, cała
trójka bywała już w lepszej formie, więc JM odważył się
posadzić Terry’ego na ławce rezerwowych, Fabregas i Hazard też
nie zaczynają wszystkich meczów w wyjściowej jedenastce.
– Mogę
przyjąć krytykę z ust Gary’ego Neville’a, Redknappa czy Rio
Ferdinanda, ale nie od kogoś, kto nie miał żadnej kariery –
wypalił Terry, a słowa kierował w kierunku Robbiego Savage’a,
byłego reprezentanta Walii i byłego piłkarza Premier League, ale
nie tych czołowych klubów, dziś telewizyjnego eksperta nie
bojącego się wytkać ostoi Chelsea boiskowych błędów. – John
ma prawo do swojego zdania. Tyle że ja mam prawo do swojego. 99
procent zawodników nie wygrało Ligi Mistrzów czy medalu za
mistrzostwo Anglii. Rozegrałem 346 meczów w Premier League, byłem
kapitanem w czterech klubach, to rzeczywiście gra na bardzo złym
poziomie… – odparował Savage.
Dowody
miłości
Zbyt
dużo już zostało napisane i powiedziane, żeby uwierzyć, iż
wszystko na linii piłkarze-Mou jest w najlepszym porządku. Mimo że
zawodnicy zapewniają o bezgranicznym poparciu dla Portugalczyka
niemal w każdej oficjalnej wypowiedzi. A kiedy już stało się
jasne, że JM mimo siódmej ligowej porażki w sezonie na razie
zachowa posadę, dowody miłości jeszcze przybrały na sile.
Zwłaszcza że zbiegło się to z doniesieniami mediów o tym, że
Mou oraz jego agent Jorge Mendes spotkali się z Abramowiczem i
poprosili o czas do zimowego okna transferowego, wtedy ma dojść do
przewietrzenia szatni Chelsea. „The Sun” powołując się na
anonimowe zbliżone do Portugalczyka źródła napisał, że zimą ze
składu zostaną usunięte „zgniłe jabłka”, co pozwoli
zespołowi wrócić na właściwą ścieżkę. Nie brakuje głosów,
że na czele buntu przeciw Mourinho stał Fabregas, to on był
również podejrzewany o bycie źródłem przecieków do mediów.
– Ktoś
wymyślił historię, że niby ja byłem odpowiedzialny za wynoszenie
informacji z szatni – zabrał głos Hiszpan. – Mam swoją godność
i muszę się bronić. Moje relacje z Mourinho są dobre jak zawsze.
Nie sądzę, żeby został zwolniony. Trener nam ufa, a my ufamy
jemu. Jeśli grałeś dobrze, zostaniesz pierwszy wskazany palcem,
kiedy zespół nie będzie spisywał się zgodnie z oczekiwaniami,
kiedy wszystko przebiega prawidłowo, jesteś najlepszy, kiedy coś
zaczyna iść nie tak, jesteś skończony, stajesz się bezużyteczny.
Największa krytyka spadła na mnie, Edena Hazarda i Diego Costę,
ale musimy się do tego przyzwyczaić.
Cesc
na początku listopada na Twitterze dodał także, że to na pewno
jacyś ludzie z zewnątrz źle życzą Chelsea i próbują
zdestabilizować klub. Mądrzejsze słowa wypowiedział były obrońca
The Blues Frank Leboeuf. Francuz porównując Mourinho z Laurentem
Blancem, bo zwolnienie Portugalczyka to jeden temat, zatrudnienie go
w innym klubie jest drugim, postawił tezę, że jego rodak znacznie
lepiej potrafi radzić sobie z ego piłkarzy. A wiadomo przecież, że
w takim klubie jak Chelsea, PSG czy Real Madryt każdy z zawodników
myśli o sobie, że jest mistrzem świata, zarządzanie taką grupą
ludzi nie może być łatwe.
– Mam
wrażenie, że Mourinho stracił szatnię, stracił swoich liderów –
mówił Leboeuf. Bo Hazard też szczęśliwy w Londynie podobno już
nie jest. Mało tego, to jemu niektórzy przypisują słowa cytowane
wcześniej: dla Mourinho wolę przegrać, niż wygrać. Coraz więcej
źródeł łączy Belga z przeprowadzką do Realu Madryt, w grę może
też wchodzić PSG. Mądry trener podobno wie, że z piłkarzami nikt
nie wygrał, Portugalczyk próbuje sił w tym starciu już nie
pierwszy raz. Walka idzie o coś więcej niż posada JM, walka idzie
o kierunek, w którym powinna podążyć Chelsea. Czy Abramowicz ma
dać władzę nad wszystkim Mourinho, który przyjąłby ją z
otwartymi ramionami, byłby wtedy tym, kim dla Manchesteru United
stał się kiedyś Alex Ferguson, którego słowo było święte, i
oznaczałoby, iż Portugalczyk stłumił bunt, czy właściciel ma
chodzić na pasku zawodników? Pewne jest jedno: rachunek tak czy
inaczej będzie musiał zapłacić sam.
Przemysław
Pawlak
ARTYKUŁ UKAZAŁ SIĘ RÓWNIEŻ W NAJNOWSZYM NUMERZE TYGODNIKA „PIŁKA NOŻNA”
Cole Palmer opuści Chelsea? Liam Rosenior stawia sprawę jasno
W ostatnim czasie w brytyjskich mediach pojawiło się sporo plotek łączących Cole’a Palmera z odejściem z Chelsea. Liam Rosenior, szkoleniowiec The Blues, przed dzisiejszym meczem Ligi Mistrzów z Napoli skomentował te doniesienia.