Kryzys w Tychach, złość w Zabrzu, a liderzy uciekają
Poleciała kolejna głowa szkoleniowca w I lidze. Już wcześniej za słabe wyniki swojego Podbeskidzia Bielsko-Biała musiał zapłacić Dariusz Dźwigała, a w niedzielę dołączył do niego Kamil Kiereś z GKS-u Tychy. Nie mogło być inaczej, skoro prowadzona przez niego drużyna przegrała szósty mecz w siedmiu ostatnich kolejkach.
Czarne chmury zbierają się nad tyskim klubem (foto: G.Garbacik)
Losy Kieresia ważyły się od kilku tygodni. O jego pożegnaniu z Tychami mówiło się już przed derbowym starciem z Katowicami, jednak akurat ten mecz GKS wygrał i trener uratował swoją posadę. Niektórzy uważają, że w klubie popełniono wtedy spory błąd, ponieważ możliwość przejęcia zespołu sygnalizował sam Piotr Mandrysz. Ostatecznie tyszanie kontraktu mu nie zaproponowali, a trener przyjął ofertę pracy w Zagłębiu Sosnowiec. Wydaje się, że dziś mogą przy ul. Edukacji żałować tej decyzji.
Tak czy inaczej, sytuacja klubu jest fatalna. GKS balansuje nad strefą spadkową i ma bardzo poważne problemy kadrowe. Podczas meczu z Miedzią Legnica na ławce rezerwowej Kiereś miał do dyspozycji niemal samych młodzieżowców i co za tym idzie, bardzo skromne pole manewru
Kto będzie gasił pożar w Tychach? Na ten moment najpoważniejszym kandydatem na stanowisko trenera jest Jurij Szatałow, który pozostaje bez stałego zatrudnienia. Sęk w tym, że ma on również ciekawą propozycję z Kielc i niewykluczone, że zdecyduje się na poprowadzenie Korony, która występuje przecież na wyższym poziomie rozgrywkowym. Sytuacja jest rozwojowa, a decyzja w tej sprawie ma zapaść w ciągu najbliższych dni.
Tyle o zawirowaniach w Tychach. Warto jednak wrócić do czysto sportowych emocji, a tych podczas tej kolejki było sporo. Coraz bardziej zauważalna jest przewaga trzech drużyn, które powinny – tak się przynajmniej na ten moment wydaje – powalczyć ze sobą o awans do ekstraklasy. O ile GKS Katowice i Chojniczanka Chojnice wygrały swoje spotkania, to dość niespodziewanej porażki doznał kolejny z pretendentów – Zagłębie Sosnowiec.
Drużyna, którą jeszcze do niedawna prowadził Jacek Magiera, przegrała w delegacji ze Stalą Mielec (0:2) i chociaż utrzymała pierwsze miejsce w tabeli, to spokój Mandrysza i jego piłkarzy został zmącony. – Liczyłem na inny wynik spotkania, niestety przegraliśmy 0:2. Uważam, że zasłużenie, bo gospodarze byli lepsi. Straciliśmy gole po błędach – komentował szkoleniowiec Zagłębia.
Wielkim zaskoczeniem jest postawa wspomnianej Chojniczanki, która doznała w tym sezonie zaledwie jednej porażki i jest pod tym względem najlepsza w stawce. Strata zespołu z Chojnic do GKS-u i Zagłębie wynosi zaledwie jeden punkt, a w klubie nie ukrywają apetytów na to, by zakończyć rundę w fotelu lidera.
Do sporej niespodzianki, czy wręcz sensacji doszło z kolei przy Roosevelta, gdzie miejscowy Górnik Zabrze przegrał ze Zniczem Pruszków. W ostatnich tygodniach można było odnieść wrażenie, że podopieczni Marcina Brosza wracają na właściwe tory i – kto wie – być może w końcu włączą się do walki o awans. Jakież więc musiało być zdziwienie kibiców, kiedy ich drużyna przegrała na własnym terenie z jednym z kandydatów do spadku z ligi.
Górnik zagrał bardzo słabo, a porażka była zaskoczeniem nie tylko dla fanów, ale także dla trenera. – Nie takiego wyniku spodziewaliśmy się, tym bardziej, że pod kątem tego meczu, w oparciu o analizę gry przeciwnika, trwały przygotowania do potyczki ze Zniczem – wyznał Brosz na pomeczowej konferencji. – Nawet po czerwonej kartce dla Bartka Kopacza, byliśmy zespołem, który kreował grę. Ale punkty jadą do Pruszkowa – dodał.
Wieczysta rozbija bank! Drugi największy transfer w historii klubu
Wieczysta Kraków nie zwalnia tempa na rynku transferowym. Po tym, jak na Chałupnika trafił Paulinho z Oțelulu Gałacz, do I-ligowca ma dołączyć kolejny Portugalczyk z rumuńskiego klubu.