AC Milan odniósł pierwsze zwycięstwo w tym sezonie ligi włoskiej. Rossonerich pokonali Brescię (1:0), a Krzysztof Piątek wszedł na boisko w drugiej połowie.
Krzysztof Piątek tym razem musiał się zadowolić rolą rezerwowego (fot. Reuters)
Słabsza dyspozycja strzelecka Krzysztofa Piątka w trakcie okresu przygotowawczego i kiepski występ na inaugurację sezonu sprawił, że polski napastnik bardzo szybko stracił miejsce w podstawowym składzie Rossonerich. 24-latek podczas spotkania z Brescią zasiadł na ławce rezerwowych, a jego miejsce w wyjściowej jedenastce zajął Andre Silva, który wrócił do Mediolanu po okresie wypożyczenia do Sevilli.
Milan od początku sobotniego spotkania był stroną dominującą na boisku i bardzo szybko, bo już 12. minucie wyszedł na czoło rywalizacji. W pole karne gości precyzyjnie wrzucił Suso, a piłkę głową do siatki skierował Hakan Calhanoglu, który zamykał akcję swojej drużyny przy dalszym słupku.
Piłkarze Brescii nie zamierzali jednak składać broni i pokazali, że wcale nie przyjechali do Mediolanu jak na ścięcie. Jeszcze przed przerwą dwie bardzo dobre okazje miał Stefano Sabelli, który najpierw posłał piłkę nad poprzeczką, a następnie Milan po jego uderzenie uratował Gianluigi Donnarumma.
W drugiej części spotkania gospodarze ewidentnie potrzebowali nowego impulsu. Gra drużyny nie była bowiem tak płynna jakby tego oczekiwali kibice na San Siro, a Roosonerich mieli problem ze stworzeniem sobie okazji, która pozwoliłaby na podwyższenie wyniku. Lekarstwem na te bolączki miał być wspomniany Piątek, który pojawił się na boisku w 61. minucie zastępując Silvę.
Reprezentant Polski miał swoją złotą szansę, którą powinien wykorzystać. Po zamieszaniu w polu karnym Piątek znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem i chociaż miał mało miejsca, to powinien zachować się lepiej. Tymczasem snajper Milanu uderzył wprost w rywala i zmarnował „setkę”, która mogła rozstrzygnąć losy rywalizacji.
W końcówce Piątek jeszcze dwukrotnie był bliski otworzenie swojego konta strzeleckiego w tym sezonie, jednak albo świetnie spisał się bramkarz, albo piłka została zatrzymana milimetry przed przekroczeniem całym obwodem linii bramkowej. Faktem pozostaje natomiast to, że wejście Polaka na boisko wniosło sporo ożywienia w ofensywne poczynania Milanu, który na końcu wszystkich rachunków mógł się cieszyć ze zwycięstwa.