Dlaczego numerem jeden w bramce Dante Stipica, a nie Dusan Kuciak? Wiemy, że Słowak wygrał w większości rozmaitych jedenastek sezonu, wiemy również, że został wybrany bramkarzem sezonu i otrzymał nagrodę od organizatora rozgrywek. Wiemy jednak również, że Kuciak miał dość przeciętną rundę jesienną. Dość powiedzieć, że zabrakło go wśród sześciu wówczas klasyfikowanych golkiperów, w przeciwieństwie choćby do Radosława Majeckiego i Marka Kozioła. Zgoda, wiosna zmieniła optykę – bywało, że Kuciak dokonywał cudów zręczności w bramce Lechii, ale niespecjalnie przełożyło się to na wymierny sukces klubu, natomiast w Pucharze Polski znakomicie zastępował go Zlatan Alomerović. Kuciak w 30 meczach sześciokrotnie zachował czyste konto i puścił 42 gole (tak, tak, wiemy, że również wiele wybronił…), co daje kiepską średnią 1,4 gola na mecz. Argumenty o niepewnej linii defensywnej przyjmujemy do wiadomości, na pewno miał nieporównywalnie mniejszy komfort działania niż jego rodak, Frantisek Plach w Gliwcach, ale czy znów tak bardzo jakościowo obrona Lechii odbiegała od formacji defensywnej – dajmy na to – Pogoni? Tymczasem Stipica, choć wiosną nie tak spektakularny jak jesienią, zanotował 39 straconych bramek (średnia 1,05), ale w aż 37 grach! Do tego wszystkiego dorzućmy jeszcze 14 występów na zero z tyłu.
Kilku było blisko, na przykład Martin Chudy z Górnika, kilku wypadło z zestawienia w porównaniu z jesienią – konkretnie Michal Pesković oraz wspomniani Majecki i Kozioł. O wyższości rankingowej Stipicy nad Kuciakiem już było. Za Kuciakiem zaś kolejni przedstawiciele słowackiej szkoły bramkarskiej, przy czym Plach ma to do siebie, że jest – owszem – golkiperem nader solidnym, lecz nie unika przykrych wpadek. Putnocky miał znakomity początek sezonu, potem także bronił raczej równo i pewnie, z kolei Steinbors to już marka sama w sobie. Arki nie utrzymał, lecz jak zwykle był jednym z tych, do których trudno zgłaszać pretensje. Słaba runda całego zespołu skutkowała obniżeniem rankingowej pozycji Łotysza, choć nie na tyle, by wypadł z zestawienia.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.