W dużych tarapatach znajduje się Wisła Kraków. Zespół zajmuje odległe – dwunaste – miejsce w tabeli Ekstraklasy, a jesienią prezentował się bardzo mizernie. Kto powinien być kapitanem tego powoli tonącego okrętu w rundzie wiosennej?
Bałagan. Tym jednym słowem można określić sytuację, jaka miała miejsce w Wiśle w ostatnich miesiącach. Brak stabilizacji sprawia, że Biała Gwiazda kompletnie zawiodła w rundzie jesiennej. Krakowski zespół potrzebuje w końcu trenera, który otrzyma ogromny kredyt zaufania i pozwolenie na zmiany. W którym kierunku podążać będą klubowe władze? Wyjścia są trzy: pozostawienie na stanowisku obecnego trenera, angaż dobrze znanej twarzy w Krakowie lub zatrudnienie kogoś kompletnie nowego. Oczywiście każdy wariant ma swoje wady i zalety.
Pozostanie Tomasza Kulawika Od lat związany jest z Wisłą Kraków. Kiedy z klubem pożegnał się Michał Probierz, to właśnie Kulawik otrzymał szansę. 43-letni szkoleniowiec poprowadził drużynę w dziewięciu spotkaniach, w których Biała Gwiazda zainkasowała jedenaście punktów. – Wyznaczyłem sobie limit 20 punktów. Zabrakło więc do tego wyniku dwóch oczek. Mogliśmy je wywalczyć chociażby w zremisowanych meczach z Jagiellonią i Koroną. Założyłem sobie też, żeby przede wszystkim poprawić styl i przywrócić u zawodników radość z gry, bo widać było, że nie stanowią kolektywu – podsumował sam swoją pracę Kulawik.
„Poprawić styl i przywrócić u zawodników radość z gry, bo nie stanowią kolektywu” – szczególnie końcówka jest wymowna. Wisła prezentowała fatalny dla oka futbol zarówno przed „erą” Kulawika, jak i w trakcie pracy tego trenera. Styl Białej Gwiazdy nie uległ poprawie. Porażka w ostatnim meczu rundy jesiennej 1:4 z Zagłębiem Lubin tylko pokazała, że zespół nadal znajduje się w głębokim dołku.
Czy z kryzysu Wisła może wyjść z Kulawikiem na ławce trenerskiej? Temu szkoleniowcowi brakuje chyba odpowiedniej charyzmy do prowadzenia Białej Gwiazdy. Co prawda dziewięć spotkań to bardzo mało czasu na poprawę gry, ale z Kulawikiem na ławce krakowska ekipa nie zanotowała nawet minimalnego progresu.
Powrót do przeszłości? Dobre chęci i przywiązanie Kulawika do barw klubowych to może być zbyt mało, aby przekonać do siebie Bogusława Cupiała. W tak trudnym momencie dla drużyny właściciel klubu może postawić na kogoś z nazwiskiem, kto zna realia pracy w Krakowie.
Wydaje się, że najwyżej na liście życzeń Cupiała są dwaj trenerzy – Franciszek Smuda oraz Orest Lenczyk. Obydwaj w przeszłości pracowali już w Wiśle, a więc wiedzą, czego można się spodziewać. Smuda ma za sobą kompletnie nieudaną przygodę w reprezentacji Polski. Z kolei Lenczyk w poprzednim sezonie poprowadził Śląsk Wrocław do mistrzostwa, ale w trakcie obecnego sezonu rozstał się z tym klubem.
Smuda i Lenczyk mają jedną dużą wadę w porównaniu do Kulawika. Doświadczony duet z pewnością zażąda za pracę w ekipie Białej Gwiazdy znacznie większych pieniędzy, niż obecnie kasuje Kulawik.
Nowa twarz Na ten moment najmniej realny scenariusz. W Wiśle potrzeba chyba kogoś, kto dobrze zna realia klubu, a nie człowieka zupełnie z zewnątrz. Kandydatura zagraniczna nie wchodzi w grę. Tym bardziej, że ostatni taki eksperyment doprowadził do obecnej katastrofy. Robert Maaskant postawił na doświadczonych zawodników z wysokimi kontraktami, a to zupełnie się nie sprawdziło. Po holenderskiej koncepcji właściciel klubu raczej nie popełni drugi raz tego samego błędu.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.