Po kontuzji Sebastiana Małkowskiego i słabym występie Michała Buchalika z Polonią Warszawa, Lechia Gdańsk ma duży problem z obsadą bramki. Czy między słupki wskoczy Bartosz Kaniecki?
Gdy po poprzednim sezonie z Gdańska odchodził Wojciech Pawłowski, wydawało się, że numerem jeden zostanie Sebastian Małkowski. Niestety dla Lechii, 25-letni wychowanek już w pierwszym meczu sezonu doznał kontuzji i w tym roku już nie zagra.
Do bramki wskoczył zatem Michał Buchalik, który zaliczył katastrofalny debiut w barwach Lechii Gdańsk w T-Mobile Ekstraklasie. Przy drugim golu źle piąstkował, wbijając praktycznie piłkę do własnej bramki, a przy trzecim tylko patrzył jak Jacek Kiełb pakuje piłkę do bramki. Przy innych sytuacjach także nie był zbyt pewny, popełniał sporo błędów i praktycznie w ogóle nie potrafił porozumieć się ze swoimi obrońcami.
– Wiedzieliśmy, że Sebastian Małkowski doznał kontuzji i będzie roszada w bramce. Wiadomo, że jak wchodzi nowy bramkarz, to może mieć tremę, stąd trener zalecał nam, żebyśmy dużo uderzali z dystansu – mówił nam po meczu Paweł Wszołek z Polonii Warszawa.
Buchalika broni jednak Sebastian Madera. – Nie ma co zrzucać winę na brak komunikacji czy błędy bramkarza. Cała drużyna strzela i cała drużyna broni, teraz trzeba spokojnie to przeanalizować i wyciągnąć wnioski – podkreśla stoper Lechii.
Potrzebę zwiększenia rywalizacji wyczuł jednak trener Bogusław Kaczmarek. Doświadczony szkoleniowiec postanowił włączyć do kadry Bartosza Kanieckiego, który ostatnie pół roku spędził na wypożyczeniu w Bałtycku Gdynia, a jeszcze kilka dni temu wydawało się, że definitywnie pożegna się z Gdańskiem.
Tymczasem Kaniecki nie tylko został włączony do pierwszego składu, ale zagrał także w meczu Młodej Ekstraklasy z Polonią Warszawa (5:0 dla Biało-zielonych), gdzie zachował czyste konto i zebrał dobre noty. Dodatkowo 24-latek został powołany na mecz z Pogonią Szczecin i wydaje się, że ma spore szanse na bluzę z numerem jeden.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.