Kuba rozpruwacz. Kończy się pewna epoka we włoskim futbolu
Nie miał litości. Siekł i rąbał na odlew. Głowy spadały jedna za drugą. W sumie 28 od 2002 roku. W poniedziałek ogłosił, że więcej ofiar z jego ręki już nie będzie, bo właśnie zawiesza kontynuowanie morderczego procederu i w wieku 75 lat przechodzi na zasłużoną emeryturę.
Thiago Cionek jest obecnie piłkarzem Palermo, a przed laty występował tam Kamil Glik (fot. Łukasz Skwiot)
Pierwszy padł Ezio Glerean, ostatni – Eugenio Corini. W jego szpony wpadali znani i anonimowi. Do pierwszej grupy wypada zaliczyć: Francesco Guidolina, Luigiego del Neriego, Waltera Zengę, Stefano Piolego, Gian Piero Gasperiniego, Alberto Malesaniego i Gennaro Gattuso.
Niektórych unicestwiał szybko i raz na zawsze. Jak na przykład Stefano Piolego, który właśnie wyprowadza Inter na trochę spokojniejsze wody. W czerwcu 2011 roku podpisał z Palermo dwuletni kontrakt z opcję przedłużenia o kolejny rok. Kiedy utknął na szwajcarskim Thun w trzeciej rundzie eliminacji Ligi Europy, to co zapisane przestało mieć znaczenie. Dostał cios w serce jeszcze zanim nastąpiła inauguracja sezonu. Trudno znaleźć drugi taki przypadek.
Nad innymi pastwił się miesiącami, latami i w końcu zamęczał. To on wymyślił system, w których puszczał niby wolno, ale kiedy znudził się lub zawiódł następcą, to przywoływał poprzednika. Guidolin, Giuseppe Iachini, Stefano Colantuono i Delio Rossi mogliby wiele na ten temat opowiedzieć.
Dwaj pierwsi z wymienionych to jednak okazy szczególne w tym smutnym tłumie. Jedynie oni wytrzymali z głową pod toporem przez cały sezon. Guidolin w 2004-05, kiedy powiódł Palermo do europejskich pucharów. Iachini w 2014-15, w którym wprowadził Sycylijczyków do Serie A.
Kuba Rozpruwacz to oczywiście Maurizio Zamparini – nie domyślającym się jeszcze o kim mowa, mogę w końcu ujawnić jego prawdziwe dane – któremu zdarzyło się też w jednym sezonie dokonać ośmiu zmian i tym samym pobić i ustanowić absurdalny rekord świata. Łącznie zmieniał 36 razy.
O dziwo z tego całego, delikatnie mówiąc chaosu wyłoniło się kilku znakomitych piłkarzy. Złota jedenastka Zampariniego mogłaby wyglądać następująco: w bramce Salvatore Sirigu, w obronie Matteo Darmian, Andrea Barzagli, Kamil Glik, Fabio Grosso, w pomocy Javier Pastore, Franco Vazquez, Josip Ilicić, w ataku Paulo Dybala, Andrea Belotti i Edinson Cavani. Na ławce: Sorrentino, Raggi, Emerson Palmieri, Nocerino, Kurtić, Zaccardo. Oczywiście lista transferowych pomyłek byłaby znacznie bogatsza, a na jednym z pierwszych miejsc znalazłby się Radosław Matusiak.
O Zamparinim swego czasu Guidolin powiedział, że od wtorku do niedzieli to najlepszy prezydent na świecie. Przychodził jednak poniedziałek i piękny zamieniał się w bestię. Działał pod wpływem impulsu i po niedzielnej wpadce kasował delikwenta. Siebie samego też postanowił skasować w poniedziałek. Konsorcjum brytyjsko-amerykańskiemu zostawił prawie całkowicie spaloną ziemię, bo tylko cud może uratować Palermo przed degradacją.