W ostatnich tygodniach bardzo dużo mówiło się o przyszłości Lechii Gdańsk i coraz bardziej prawdopodobnej zmianie właściciela klubu. Na prasowe doniesienia postanowił zareagować Andrzej Kuchar, w którego rękach znajduje się aktualnie pakiet większościowy Lechii.
Kilka dni temu „Dziennik Bałtycki” ujawnił, że Kuchar chciał odsprzedać swój pakiet udziałów miastu. Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz wykluczył na razie taką możliwość, ale zapowiedział, że będzie szukał dla klubu inwestora z regionu. Właściciel Lechii postanowił odkryć wszystkie karty i wydał w tej sprawie specjalne oświadczenie, które zostało zamieszczone na oficjalnej stronie klubu.
Oto pełna treść oświadczenia Andrzeja Kuchara:
„W ostatnim czasie w trójmiejskich mediach pojawiło się wiele nieprawdziwych informacji na temat Lechii Gdańsk SA oraz mojej osoby. W związku z powyższym, zainteresowanych proszę o zapoznanie się z poniższymi informacjami.
1. W 2009 roku byłem jedynym chętnym do zaangażowania się kapitałowego w Lechię, która otrzymała od Ekstraklasy SA warunek przekształcenia się w spółkę akcyjną pod groźbą nieotrzymania licencji na grę w ekstraklasie. W tej sprawie moi przedstawiciele, jak również osobiście spotykaliśmy się kilkakrotnie m.in. we Wrocławiu z przedstawicielami akcjonariuszy mniejszościowych, zachęcającymi mnie do tej decyzji.
2. Nieprawdą jest, że powołana z moim udziałem Spółka Akcyjna Lechia Gdańsk przejęła od Stowarzyszenia Ośrodek Szkolenia Piłkarskiego Lechia zorganizowaną część przedsiębiorstwa pod postacią drużyny piłkarskiej za 1 mln zł. Cena ta wynosiła 4 mln zł, a dodatkowo Lechia Gdańsk SA została zobligowana do spłaty kilkumilionowych zadłużeń, w tym pożyczki do Miasta Gdańsk w wysokości około 1 mln zł. Niektóre zadłużenia (sprawy są w Sądzie) pod postacią kontraktów zawodniczych, czy umów z ich agentami, ciągną się do dnia dzisiejszego.
3. Udzielone spółce Lechia Gdańsk pożyczki (oprocentowane na poziomie ok. 6% rocznie) służyły właśnie m.in. na pokrycie wydatków przedstawionych w punkcie 2. Zwracałem się wcześniej do akcjonariuszy mniejszościowych z propozycją zamiany ww. pożyczek na akcje, likwidując w ten sposób zadłużenie, ale do tej pory powyższe rozwiązanie nie zostało zaakceptowane.
4. W czasie powoływania Spółki Akcyjnej pojawił się zapis o przekazaniu 100% praw marketingowo-reklamowych na rzecz spółki WCF w zamian za 5 mln zł rocznie. Zapis ten okazał się jednak tak niekorzystny, że hamowałby rozwoju klubu. Dlatego podjęliśmy decyzję o darmowym przekazaniu tych praw z powrotem do Lechii Gdańsk SA. Dzięki temu Lechia mogła podpisać umowy ze Sportfive (niestety później została rozwiązana), czy Grupą LOTOS, firmami Adidas, Coca-Cola czy Kompania Piwowarska, uzyskując do budżetu klubu znacznie większe środki niż 5 mln zł.
5. Oferta sprzedaży akcji Lechii Gdańsk SA skierowana do Miasta Gdańsk nie wynika z mojej chęci sprzedaży tych akcji, lecz ze zorganizowanej akcji środowiska gdańskiego, pragnącego wymusić na mnie takową decyzję. Finalnym efektem jest apel skierowany do mnie i Prezydenta Adamowicza. Cena zaproponowana w wysokości 1 zł za akcję jest symboliczna w sytuacji wartości spółki, a wynika także z ofert, jakie otrzymałem na piśmie od kilku mniejszościowych akcjonariuszy sprzedaży ich akcji w cenie 1 zł za akcję.
Aktualna wartość Spółki Akcyjnej Lechia Gdańsk wg niezależnych, światowej klasy audytorów (m.in. Ernst&Young), to kwota powyżej 15 mln euro, czyli ok. 65 mln zł. Na tę wartość składają się: wartość kart zawodniczych piłkarzy I zespołu, wartość umów medialnych ze stacjami Canal+, Eurosport i Polsat, wartość licencji na grę w Ekstraklasie, wartość sieci sprzedaży pamiątek, wartość znaku towarowego zarejestrowanego przez Urząd Patentowy RP w czerwcu 2010 roku, wartość umów sponsorskich, w tym z takimi markami jak Lotos, Energa czy Coca-Cola, czy wreszcie potencjał kibicowski związany z nowym obiektem. Podważanie zatem wyceny Lechii na poziomie 15 mln zł za 100% pakietu akcji, przy jej faktycznej kilkukrotnie wyższej wartości, jest obrazą dla środowiska kibicowskiego całego Pomorza, a szczególnie tych, którzy skandują „Lechia to My”. Dla porównania podam, że aktualna wycena Legii Warszawa – prawdopodobnie transakcyjna – wynosi ok. 200 mln zł.
6. Nie jest prawdą, że nie zgodziłem się na dokonanie audytu w Lechii Gdańsk SA. Przedstawiłem jedynie na piśmie warunki (m.in. umowa o zachowaniu poufności), na jakich ten audyt może nastąpić. Pomijam tutaj fakt, że Lechia Gdańsk jako spółka akcyjna jest poddawana corocznemu audytowi przez niezależnych, licencjonowanych audytorów, a następnie przebadane przez nich dokumenty spółki są składane w Sądzie Rejestrowym dla miasta Gdańsk.
7. Uważam, że nowy Zarząd ma pomysł na rozwój Lechii, pomimo przejściowych trudności związanych ze stroną sportową i działalnością Lechii-Operator. Jestem dalej zainteresowany współuczestniczeniem w rozwoju klubu, który jest chlubą całego Pomorza. Jeżeli jednak środowisko gdańskie uzna, że powinienem się usunąć, to w każdej chwili mogę zbyć akcje na rzecz tego środowiska.” – czytamy.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.