Levante Walencja wygrało z UD Las Palmas 2:1 w pierwszym niedzielnym meczu 31. kolejki Primera Division.
Dla gości miał to być kluczowy mecz w walce o utrzymanie. Zespół z Wysp Kanaryjskich znajduje się w strefie spadkowej, a Levante jest tuż nad nią. Wygrana pozwoliłaby więc Las Palmas na zbliżenie się do dzisiejszego rywala na cztery punkty i dało im realne szanse na utrzymanie. Teraz mają już je iluzoryczne.
Spotkanie lepiej rozpoczęli świetnie umotywowani goście, ale w sytuacji sam na sam Oierem, Imoh Ezekiel trafił w bramkarza Levante. Skuteczniejszy był za to Coke. Obrońca Levante wykorzystał złe wybicie piłki Alejando Galveza i zdobył bramkę na 1:0. Goście wyrównali pięć minut po przerwie, gdy David Garcia wykorzystał zgranie piłki Jonathana Callieriego. Pozostałe 40 minut nie wystarczyło jednak żadnej z drużyn do zdobycia zwycięskiej bramki.
W końcówce spotkania goście nacierali, zwłaszcza od momentu, gdy czerwoną kartkę obejrzał Coke. Mimo tego w doliczonym czasie gry to Campana strzelił gola po asyście Jose Luisa Moralesa i Levante zwyciężyło 2:1.
W 63. minucie w zespole Levante Giampaolo Pazziniego zmienił Armando Sadiku, którego gospodarze pozyskali zimą z Legii Warszawa.
Na siedem kolejek przed końcem sezonu Levante wciąż pozostaje na siedemnasty miejscu, a więc ostatnim, które nie oznacza spadku do Segunda Division. Drużyna z Walencji ma jednak już osiem punktów przewagi nad osiemnastym w tabeli Deportivo La Coruna, do którego dwa „oczka” traci Las Palmas, które ma już tylko matematyczne szanse na utrzymanie.
Real Madryt obserwuje pomocnika. To piłkarz z Serie A
Real Madryt monitoruje rynek transferowy w poszukiwaniu wzmocnień na nowy sezon. Na radarze Królewskich znalazł się zawodnik jednego z włoskich zespołów.