Jest pierwszym Polakiem w historii SSC Napoli i jedynym w tym sezonie młodzieżowej Ligi Mistrzów. Podpisanie przez Igora Łasickiego profesjonalnego kontraktu z wicemistrzem Włoch było jednym z najczęściej komentowanych piłkarskich wydarzeń ubiegłego tygodnia w Polsce.
ROZMAWIAŁ MICHAŁ CZECHOWICZ
Odniosłem wrażenie, że po podpisaniu umowy z Napoli najczęściej był pan pytany w mediach o to, jaki jest prywatnie Gonzalo Higuain, Marek Hamsik czy Pepe Reina, a nie o cele sportowe. To prawda – śmieje się Łasicki. – Niestety za wiele nie mogłem powiedzieć. Trenuję z pierwszym zespołem, mówimy sobie cześć, pytamy się, co słychać, ale po treningu każdy jedzie w swoją stronę. Z Higuainem trudno się dogadać, bo poza podstawowymi zwrotami nie mówi po włosku. Trzyma się z Jose Callejonem i Raulem Albiolem. Hamsik jest bardzo sympatyczny, podobnie jak Goran Pandev, chyba o żadnym z piłkarzy pierwszego zespołu nie mógłbym powiedzieć, że był dla mnie chamski albo źle traktował dlatego, że jestem młodszy. We Włoszech nie ma takich tradycji jak chrzest w zespole, bardziej doświadczeni zawodnicy uspokajają, doradzają. Najlepszy kontakt mam z Paolo Cannavaro. Już w ubiegłym sezonie trenowaliśmy razem w parze, w tym też razem ćwiczymy i bardzo dużo się od niego uczę. Często rozmawiamy: o tym, jak się ustawiać na boisku, co robić, ale też na inne tematy.
Pan bez problemów dogaduje się po włosku? Tak. Kiedy trafiłem do Napoli, jak najszybsze nauczenie się języka postawiłem sobie za punkt honoru. Przyleciałem z walizką słowników i podręczników, klub załatwił szkołę, w której nie było nauczyciela mówiącego po polsku, dlatego pierwsze dwa miesiące były bardzo ciężkie i musiałem korzystać z internetowego tłumacza. Po złapaniu podstaw poszło zdecydowanie łatwiej.
Takie postanowienie nie jest wcale częste wśród polskich zawodników wyjeżdżających za granicę. Mało Włochów mówi po angielsku, byłem skazany na naukę ich języka. Co miałem lepszego do roboty? Treningi, mecze, skype z rodziną lub znajomymi i nauka włoskiego.
Rafa Benitez różni się od poprzedniego trenera Napoli Waltera Mazzarriego? W podejściu do młodych zawodników bardzo.
A dokładniej? Mazzarri brał zawodników z Primavery (młodzieżowa drużyna – przyp. red.) do treningów z pierwszym zespołem tylko w przypadku kontuzji. Poza tym nie zwracał na nas, młodych, większej uwagi. Nie przychodził na mecze, treningi, a przecież mieliśmy wyniki, graliśmy w finale młodzieżowego Pucharu Włoch z Juventusem Turyn. Benitez ma inne podejście. Przy pierwszym spotkaniu skrócił dystans: – Cześć, jestem Rafa Benitez. Jak się masz? Staraj się najlepiej, jak potrafisz – usłyszałem, kiedy mu się przedstawiłem. Szok. Kilkanaście minut później pierwszy trening. Gramy gierkę kilku na kilku. Zrobiłem błąd i myślałem, że jak u Mazzarriego nikt nie zwróci na mnie uwagi. A Benitez zatrzymał grę, wszystkim wytłumaczył, co źle zrobiłem. Pomyślałem najpierw, że to może niedobrze, ale po chwili zrobił to samo po błędzie Higuaina. Bardzo szybko mnie do siebie przekonał i mocno podbudował.
(…)
Cały wywiad w najnowszym wydaniu tygodnika Piłka Nożna! Już w kioskach!