To była rzeź niewiniątek. Atalanta Bergamo rozegrała w czwartkowy wieczór znakomite zawody i nie dała żadnych szans Evertonowi, odnosząc przekonujące zwycięstwo (3:0) w pierwszym meczu grupowym Ligi Europy.
Everton mimo sporych pieniędzy wydanych na wzmocnienia podczas letniej przerwy, nie gra w tym sezonie na miarę oczekiwań kibiców, szefów klubu, a przede wszystkim Ronalda Koemana. Przed wyprawą do Włoch to nie w graczach z Liverpoolu widziano faworytów do zgarnięcia pełnej puli i jak się okazało, przedmeczowe zapowiedzi potwierdziły się na boisku.
Atalanta od pierwszych minut narzuciła rywalowi swoje warunki gry i to dyktowała tempo, raz za razem zapędzając się pod pole karne Evertonu. Na przekucie tej dominacja na gola trzeba było czekać blisko pół godziny. W 27. minucie gapiostwo defensorów „The Toffees” wykorzystał Andrea Masiello, który znalazł się przed bramką rywala po dobrze rozegranym rzucie rożnym i z bliska pokonał bramkarza.
Gospodarze grali na luzie i z minuty na minutę zyskiwali coraz większą przewagę. Jeszcze przed przerwą przełożyło się to na kolejne bramki, które już definitywnie wybiły gościom z głowy marzenia o korzystnym rezultacie.
Najpierw do siatki trafił Alejandro Gomez, a następnie w pole karne Evertonu wpadł Bryan Cristante, którego na czystą pozycję wypuścił Andrea Petagna. W takiej sytuacji o pomyłce nie było mowy i Cristane będąc w sytuacji sam na sam z Maartenem Stekelenburgiem nie zostawił mu żadnych wątpliwości.
Ronald Koeman próbował dokonywać roszad w swoim zespole, ściągając z boiska m.in. bezbarwnego Wayne’a Rooneya, jednak na niewiele się to zdało.
Atalanta nie forsowała już tak tempa jak w pierwszej połowie i bez większych problemów dowiozła wysokie prowadzenie do samego końca i postawiła spory krok na drodze ku wyjściu z grupy.
Roma z ważnym zwycięstem! TOP 8 coraz bliżej [WIDEO]
Rzymianie w starciu 7. kolejki fazy ligowej Ligi Europy pokonali VfB Stuttgart 2:0. Dubletem na wagę trzech punktów i przyblizenia się do TOP 8 popisał się Niccolo Pisilli.
Remis Porto w Lidze Europy! Jakub Kiwior z asystą!
FC Porto zremisowało swój drugi mecz w tej edycji Ligi Europy. Viktoria Pilzno przez bardzo długi czas prowadziła, ale Portugalczycy wyrównali w ostatniej chwili.