Strumień pochwał płynący pod adresem Dariusza Żurawia i jego piłkarzy zdaje się nie mieć końca. Nic dziwnego, skoro Lech Poznań dokonał czegoś wielkiego, wręcz historycznego.
Jeszcze nigdy w historii rozgrywek Ligi Europy nie zdarzyło się, aby polski zespół, który zaczynał rywalizację od pierwszej rundy eliminacji, dotarł do fazy grupowej tych rozgrywek. Lech przerwał tę czarną serię i jest jednym z trzech klubów, które dokonały tej sztuki w tym sezonie na Starym Kontynencie. Oprócz Kolejorza tak długą drogę przebyły CSKA Sofia oraz Hapoel Beer Szewa. Co ciekawe, Polacy oraz Bułgarzy byli rozstawieni tylko w pierwszej rundzie. Izraelczycy natomiast trafili na teoretycznie mocniejszego rywala dopiero na ostatnim etapie kwalifikacji.
W latach wcześniejszych Lech, kiedy wchodził do fazy grupowej Ligi Europy, był to efekt odpadnięcia z eliminacji Ligi Mistrzów. Tak było w sezonie 2010-11, kiedy Kolejorz pożegnał się z Champions League w trzeciej rundzie kwalifikacji. Identyczna sytuacja miała miejsce w rozgrywkach 2015-16, kiedy poznaniacy odpadli na przedostatniej przeszkodzie w LM i grali w czwartej rundzie eliminacji LE. Teraz od pierwszego spotkania Lech był w LE i odprawił po drodze czterech rywali.
Jak wyliczył portal rankinguefa.pl Kolejorz ustanowił nowy rekord klubowy pod względem liczby zwycięstw z rzędu. Do tej pory Lech mógł się pochwalić trzema kolejnymi wygranymi w sezonach: 1990-91, 2008-09, 2012-13 do spółki z 2013-14 oraz w pierwszych trzech rundach bieżącej kampanii. Na szczęście seria trwa nadal i licznik wskazuje już cztery kolejne triumfy.
To samo źródło informuje, że nie tylko Lech przeszedł na karty historii, ale również jego trener. Dariusz Żuraw jest drugim szkoleniowcem, który prowadząc polski klub w pierwszym sezonie w europejskich pucharach, wprowadził zespół do fazy grupowej rozgrywek międzynarodowych. Wcześniej ta sztuka udała się jedynie Maciejowi Skorży, który w sezonie 2004-05 wprowadził Amikę Wronki do fazy grupowej Pucharu UEFA.
Po tym, jak negocjacje między Zagłębiem Lubin a Rakowem Częstochowa ws. wykupu Leonardo Rochy zakończyły się fiaskiem, „Miedziowi” ruszyli na poszukiwania nowego snajpera. Padło na dwukrotnego reprezentanta Węgier.
Michał Synoś znajdował się w kręgu zainteresowań polskich oraz zagranicznych klubów. 18-letni stoper podjął już decyzję, gdzie będzie występował od sezonu 2026-27.